Rumunia

Dziennik podróży Romania Express - 2

Część 2. Bukareszt

Ona napisała 22 artykuły i obserwuje go / ją 2 podróżnicy
(1 ocena)
Dziennik podróży Romania Express - 2
Wstawiony: 23.09.2018
© gigaplaces.com
Byli tam:

Stolica Rumunii, gdzie historia starożytna miesza się z historią związaną z dyktatorem Nikolą Ceausescu

Bukareszt

Jednodniowa wycieczka z Braszowa

We wtorek rano pogoda jest znacznie lepsza, więc ponownie wybieram kończyny dolne, aby przejść do pociągu. Pociąg osobowy do Bukaresztu odjeżdża o 6 rano i po niespełna 4 godzinach jazdy powinien zawieźć mnie do stacji „Nord”, czyli głównej stacji rumuńskiej stolicy. Kupuję bilet w kasie za 24 RON. Tutaj tylko notatka o cenach pociągów, jeśli wiesz dokładnie, kiedy jedziesz, najlepiej kupić bilety z około miesięcznym wyprzedzeniem przez internet, to cena jest około 25% tańsza niż w kasie i im bliżej data wyjazdu tym bardziej wzrasta cena biletu. Pociągi IR (podobnie jak nasze pociągi ekspresowe) są około 100% droższe niż pociągi pasażerskie ®. W przeciwnym razie na pociągi pasażerskie wydawane są bilety na konkretny numer pociągu, więc jeśli nie masz pewności odjazdu, nie kupuj niczego z góry, cena pociągów IR obejmuje również miejsce. Pociąg składa się z lokomotywy elektrycznej i 3-piętrowych wagonów, takich samych jak na Posázavský Pacific, tylko w kombinacji niebiesko-żółtej. Po starcie pamiętam czasy, jak 25 lat temu, kiedy pociągi ekspresowe na Morawy i Słowację oddalały się o krok od głównego dworca w Pradze, a mianowicie masywne stukanie kół na połączeniach kolejowych. Dopiero po całkowitym wyjściu ze stacji pociąg nieco odrywa, ale jego jazdę określiłbym jako „bardzo rozważną”. Ale to nie ma znaczenia, nie biegam, przynajmniej mogę cieszyć się naturą. Wspinamy się po górach i siodle Predeal, a następnie czekają na nas stacje Busteni i Sinaia. Wciąż pamiętam imię i nazwisko z katalogu zimowego ČEDOK przed 89 rokiem, gdzie były oferowane jako zimowe destynacje w Rumunii w ośrodku Poiana Brasov. Następnie pociąg po prostu schodzi do miasta Ploiesti, a stamtąd samolotem tutaj trochę szybciej do stolicy Rumunii. Pierwszą troską po wspinaczce było zdobycie całodniowego biletu na komunikację miejską. Uważaj tutaj, inna firma obsługuje metro i inne tramwaje oraz inne środki transportu publicznego. Obok stacji znajduję biletomat, w którym kupuję całodniowy bilet za 9,6 RON (w tym kartę za 1,6 RON) i następnie ruszam metrem, gdzie kupuję z automatu całodniowy bilet na metro za 8 RON (dzięki automatom możesz łatwo rozmawiać w języku angielskim). Wchodzę na stację metra. Lokalne metro zaczęło działać w 1979 roku i, co nieco zaskakujące, w przeciwieństwie do innych miast byłego bloku, rosyjskie samochody nigdy tu nie jeździły (jak w Pradze, Warszawie, Budapeszcie, Sofii), ale lokalne samochody były produkowane na licencji w Rumunii w wagonach. 23. października i raczej przypominały zachodnie samochody. Sieć metra liczy 4 linie, kolejne 2 są w przygotowaniu, interesująca jest linia nr 1, która odjeżdża ze stacji Dristor2, otacza centrum miasta, a przez stację Dristor 1 (gdzie jest do niej przesiadka) wychodzi na przedmieścia. Po skasowaniu biletu w kołowrotku wychodzę pod ziemię i wsiadam do pociągu w kierunku Dristor 2. Na finale przesiadam się na stację Dristor 1 i czekam na pociąg, który jedzie do finału zaledwie kilka metrów powyżej mnie. Ale występuję na placu Piata Unirii, który znajduje się w odległości krótkiego spaceru od historycznego centrum miasta. Tutaj przechodzę przez ruchliwą ulicę i wychodzę w wąskie uliczki centrum miasta. Najpierw trafiam na stanowisko archeologiczne Curtea Veche, gdzie pozostałości rezydencji Vlada III Draculi, który stamtąd kierował obroną przed Turkami. Tuż obok znajduje się kościół św. Antonína zbudowana w 1559 roku i jest najstarszym utrzymanym budynkiem w Bukareszcie. Kontynuuję wzdłuż Strada Selari i Strada Lipcani. Widać, że do naprawy wszystkich tutejszych domów będzie jeszcze sporo pracy, niektóre wyglądają przyzwoicie, ale inne zaraz się rozpadną. Naprzeciwko starego miasta, przed bulwarem Ion Constantine Bratina, znajduje się kościół św. Jerzego – nowy, ufundowany przez księcia Konstantyna Bracoveanu. Na dziedzińcu kościoła znajduje się pierwsza rumuńska księgarnia. Kilkadziesiąt metrów dalej na bulwarze znajduje się kolejny ważny architektonicznie budynek – Szpital Coltea. Pierwsze miejsce, w którym leczono tu pacjentów, jest tutaj od 1704 roku, widoczny budynek pochodzi z 1887 roku. Obok znajduje się kościół Coltea, który jest nawet starszy od pierwotnych budynków szpitalnych. Wracając na stare miasto, tu na zakręcie Strada Blanári natrafiam na kościół św. Mikołaja, który kilkakrotnie niszczony był przez trzęsienie ziemi i pożar, a obecna forma pochodzi z 1867 roku, ale była wzmiankowana 2 wieki wcześniej. Po drugiej stronie ulicy tłum ludzi z ukraińskimi paszportami, czekających na rozpatrzenie pozwolenia na pracę. Pomimo tego, że Rumunia jest jednym z biedniejszych krajów Unii Europejskiej, opłaca się tu pracować obywatelom republik poradzieckich. Potem robię fotoreportaż w Bibliotece Narodowej oraz siedzibie i muzeum Narodowego Banku Polskiego, a wtedy czeka mnie prawdziwa perełka – Klasztor Stawropolski. Został zbudowany w tzw. Stylu brancoveanskim w 1724 r. Na dziedzińcu karczmy. Do dziś z klasztoru pozostały jedynie kościół, część została zniszczona przez trzęsienie ziemi, część w czasach komunizmu. Dziś mieści największą kolekcję bizantyjskich książek muzycznych. Ponownie zbliżam się do bulwaru, tym razem po drugiej stronie historycznego centrum Bukaresztu. Naprzeciwko mnie rzuca się w oczy pałac CEC z 1900 r., Dziś siedziba banku, a nieco dalej na północ znajduję inny kościół w Zlatari, którego początki sięgają XVII wieku i również był kilkakrotnie niszczony przez trzęsienie ziemi. I stopniowo docieram do największej (dla mnie) atrakcji, czyli dawnego Pałacu Ceausescu, dziś siedziby rumuńskiego parlamentu. Znajduje się około jednej dużej przecznicy od starego miasta, przy bulwarze Swobody. Ze wzgórza nad ruchliwym bulwarem majestatycznie wygląda drugi co do wielkości budynek na świecie z kilkoma muzeami. Można też kupić bilet tylko po to, żeby wspiąć się na tarasy nad bulwarem, ale biorąc pod uwagę, że fontanny dzielące bulwar Unirii na dwie połowy były w trakcie przebudowy, a widok nie byłby zbyt ładny, żałowałem. Naprzeciw tego budynku znajdują się także budynki ministerstw, a ja właśnie przemykałem się między kamerami telewizyjnymi a dziennikarzami. Rzadka wizyta w Bukareszcie? Ale ogólnie rzecz biorąc, tylko prezentacja nowych aut sprzątających dla miasta. Omijam Parlament z prawej strony. Jedynie ogrodzenie mierzy ponad kilometr w tym kierunku. Ale za czym opowiada się Parlament? Będzie to prawosławna Katedra Zbawienia Ludu. A jego rozmiar? Wydaje mi się, że gdyby nie mieli największego budynku na świecie w Rumunii, mieliby przynajmniej największą katedrę. Na końcu ogrodzenia wciąż znajduję mały kościółek, kaplicę, która została zbudowana w 2011 roku i właściwie jest taką wymianą, dopóki cała katedra nie zostanie ukończona. Obchodzę cały parlament i wracam jego lewą stroną, skąd też jest jedyny dostęp do budynku. Pozostałe wejścia i wejścia są strzeżone. Przez Izvor Park, skąd wciąż jest przyzwoity widok na majestatyczny gmach parlamentu, jadę metrem i jadę do Placu Zwycięstwa (Piata Victoriei), planuję dotrzeć do muzeum wiejskiego, które znajduje się w północnej części miasto w pobliżu rzeki Colentina. Ale wszystko jest inne. Na przystankach nie ma map ani rozkładów jazdy, więc fakt, że tramwaj będzie kursował, można odczytać tylko z numeru namalowanego na kolumnie przystanku. Po wejściu na linię po przeciwnej stronie i wciąż traceniu czasu na szukanie, skończyłem tak, jak chciałem, więc z zajezdni Bukareszt Noi postanowiłem wrócić na stację i kupić bilet powrotny. Tym razem wsiadam do trolejbusu, który wydaje się młodszy o dwa pokolenia od tramwaju. Działa tu również system informacyjny i przestań raportować. Ponieważ mam jeszcze czas, występuję w prawosławnej katedrze św. Jerzego, która została zbudowana w latach 1926 – 1931. Miałem dobry pomysł, żeby przyjechać na dworzec wcześniej, bo paradoksalnie miałem problem z angielskim przy zakupie biletu . W końcu młoda dama musiała mi przyjść z pomocą. Szczerze mówiąc, w czasie, gdy kasjer sprawdzał mnie, zrozumiałem już ich system i bez problemu sam bym wydrukował swój bilet, to znaczy gdyby nie przeszkadzała mi w tym szyba lady. Po szybkim obiedzie w fast foodie, wracając ponownie na Plac Zwycięstwa, znajduje się wiele imponujących budynków i muzeów, takich jak Narodowe Muzeum Chłopskie, Narodowe Muzeum Przyrody i Narodowe Muzeum Geologiczne. Ruch odbywa się częściowo na powierzchni, a częściowo pod ziemią, ale nadal jest duży ruch, większy niż w Pradze, bulwary są często trzypasmowe w obu kierunkach. Siedzę na swoim miejscu, a pociąg międzyregionalny zabiera mnie z powrotem do Braszowa. Czysty, klimatyzowany samochód, toaleta chemiczna, system informacyjny … dobrze na poziomie. Podsumowuję doświadczenia stolicy Rumunii. Prawdę mówiąc, nie byłem zbyt podekscytowany. Może chciałby trochę dopracować, naprawić stare kamienice w historycznym centrum, zobaczę, co mnie jutro czeka jako numer jeden w TOP 10 – Sighishoara. Ale tylko w następnej części.

Kościół św. Antoniego

Najstarszy zachowany kościół w Bukareszcie

Kościół św. Antoniego
Autor: Petr Klauda © gigaplaces.com

Szpital Coltea

Jest to budynek z 1887 roku, ale jego poprzednik stał tu 200 lat wcześniej.

Szpital Coltea
Autor: Petr Klauda © gigaplaces.com

Kościół Zbawienia Ludu

Kościół, który znajduje się na tyłach działki, na której stoi parlament, został zbudowany w 2011 roku i jest takim tymczasowym budynkiem do czasu ukończenia katedry o tej samej nazwie o znacznie większych wymiarach.

Kościół Zbawienia Ludu
Autor: Petr Klauda © gigaplaces.com

Kościół Stawropolski

Na miejscu klasztoru pozostał tylko kościół z 1724 r. Część została zniszczona przez trzęsienie ziemi, część przez komunistów.

Kościół Stawropolski
Autor: Petr Klauda © gigaplaces.com

Katedra św. Jerzego.

Katedra św. Jerzego z 1931 roku znajduje się w pobliżu dworca Bucharest Nord.

Katedra św. Jerzego.
Autor: Petr Klauda © gigaplaces.com

Metro w Bukareszcie

Metro w Bukareszcie działa od 1979 r. Iw przeciwieństwie do innych bratnich krajów Związku Radzieckiego, radzieckie samochody nigdy tu nie jeździły.

Metro w Bukareszcie
Autor: Petr Klauda © gigaplaces.com
Oklaskuj autora artykułu!
Udostępnij to:

Praktyczne informacje

Dzięki!

Czy byłeś tam? Napisz recenzję tego miejsca

Już ocenione 1 podróżny

Czy byłeś tam? Napisz recenzję tego miejsca

Musisz być zalogowany, aby opublikować recenzję lub