Rumunia

Dziennik podróży Romania Express - 1

Część 1. Wprowadzenie, Zamek Bran i Twierdza Rasnov

Ona napisała 22 artykuły i obserwuje go / ją 2 podróżnicy
(1 ocena)
Dziennik podróży Romania Express - 1
Wstawiony: 30.08.2018
Autor: Petr Klauda © gigaplaces.com

Rumunia to kraj wielkich kontrastów. Z jednej strony odrestaurowane nowoczesne miasta, z drugiej zatopione wioski, w których spotkasz raczej powóz konny niż samochód.

Przyjazd

Decydując się na wyjazd do Rumunii, zastanawiałem się, co wiem o tym kraju i co warto zobaczyć. W rzeczywistości wiedziałem, że stolicą jest Bukareszt z pałacem dyktatora Caucesco, że Konstanca i Mangalia leżą nad morzem, a potem jest kilka zamków i pałaców w Karpatach, które warto zobaczyć. Początkowo chciałem zostać zakwaterowany w Bukareszcie i stamtąd wyjechać, ale po obejrzeniu TOP Rumuńskich destynacji w Internecie wybrałem Braszów jako bazę, skąd jest 7 atrakcji z TOP 10 w zasięgu dojazdu (do 150 km ). Schronisko około 2 km pieszo od Dworca Głównego kosztowało mnie 9 € za dobę, był to pokój 4-osobowy z własną łazienką, w którym byłam cały pobyt czyli od poniedziałku do piątku zupełnie sama. I jeszcze jedno było dla mnie szczęśliwe, ponieważ zielony przewoźnik w tym czasie wprowadzał nowe trasy do Rumunii w specjalnych cenach, jedenastogodzinna podróż z Budapesztu kosztowała mnie 6 euro (to samo z powrotem). Rumunia to państwo należące do Unii Europejskiej (poza strefą Schengen), w którym mieszka prawie 20 mln osób, obszar ten jest około 3 razy większy niż Czechy. Do płatności używany jest tu rumuński lej (międzynarodowe oznaczenie RON), który można również uzyskać w niektórych czeskich kantorach (czerwiec 2018 za 5,6 – 5,8 CZK). W Rumunii jest trochę taniej niż w naszym kraju, zwłaszcza noclegi, wyżywienie, pociągi pasażerskie, ale coś jest droższe, na przykład dwa piętra zamku Peléš kosztują prawie 350 koron, zamek w Branie 230 koron. Rumunia ma rozległe góry i piękną przyrodę, niestety skoro podróżowałem sam, nie ryzykowałem samotnych wycieczek po górach, więc ostatecznie mój plan odwiedzenia ważnych zabytków był: Braszów, Bran, Rasnov, Bukareszt, Sigishoara, Sibiu, Fagaras , Sinania z zamkami Peles oraz Pelišor i Busteni z zamkiem Cantacuzino. Jeśli chodzi o sytuację w zakresie bezpieczeństwa, uważaj na kradzież kieszonkową, a duża liczba bezpańskich psów jest również ostrzegana. Na tej wyprawie w zasadzie ich jednak nie spotkałem, nie ruszają się po centrach miast, kilka z nich widziałem z pociągu na mniejszych przystankach, ale trudno powiedzieć, czy były to naprawdę bezpańskie psy czy po prostu miejscowe wolne bieganie. W poniedziałek rano we wczesnych godzinach porannych, po formalnej kontroli dokumentów, wjeżdżamy do Rumunii. Mam jeszcze stosunkowo długą drogę prawie 500 km. Jednak jakość dróg znacznie się poprawiła, więc około 9 rano bez problemu dojeżdżamy na dworzec autobusowy Bartolomeu w Braszowie. Tak jak możesz dostać tani bilet czy nocleg, są rzeczy, z którymi musisz mieć naprawdę dużo szczęścia. Niestety wyszła prognoza, że w poniedziałek rano co najmniej rano na całej okolicy będzie padać deszcz. Cóż, może będzie lepiej. Dworzec Autobusowy Bartolomeu, skąd są głównie połączenia międzynarodowe i dalekobieżne, znajduje się około 3 km od głównego dworca kolejowego, więc wybieram komunikację miejską. Ponieważ jest dzień powszedni, kupuję bilet na stoisku przedsprzedażowym w budynku dworca. Za 4 RON bilet na 2 przejazdy ważny do 40 minut. Linia nr 28 kursująca w 15-minutowych odstępach prowadzi mnie do dworca kolejowego w Braszowie. Znalezienie przechowalni bagażu jest dość łatwe i za 10 RON powierzam plecak pani przy oknie. Tuż obok dworca znajduje się duży dom towarowy, w którym działa tylko sklep spożywczy i około 30% jednostek biznesowych, poza tym jest pusty. Wracam linią 28, ale nie do Bartolomeu, ale wysiadam dwie stacje wcześniej, na stadionie, skąd około 200 metrów pieszo idę do Autogara 2 (dworzec autobusowy 2), skąd co godzinę odjeżdża autobus do zamku w Branie .

Zamek Bran

Bilet za 8 RON sprzedaje mi kierowca autobusu i ruszamy w kierunku południowym. Ze smutkiem patrzę, jak wycieraczki próbują zbierać krople z przedniej szyby pojazdu, po południu powinno być lepiej, więc może … Jeszcze tak nie wygląda w Rasnovie. Jest poniedziałek i w tym dniu otwiera się zamek Bran, ale dopiero o godzinie 12. Dojeżdżamy do wioski, a za nią po prostu mży. Moje pomysły, że kto pojechałby do zamków w poniedziałek czerwca, przejmują kontrolę, gdy skrzyżowanie jezdni podzielę się z około 200 innymi turystami z azjatyckich dystansów, wyposażonymi w tyczki do selfie. Cóż, ten rumuński zamek przypomina czeski Karlštejn. Posłusznie zgadzam się z wizją, że prawdopodobnie będę musiał skrócić swój program. Pan w kasie długo coś dyskutuje, pyta, myśli, ale kiedy jest zameldowany, kolejka przesuwa się o około 50 osób, które podążają za nim. Kasa zamkowa nie działa, czek jest również, więc nie można dostać się bezpośrednio do zamku bez biletu. Zostawiam 40 RON w kasie w zamian za bilet i zaczynam wspinać się do wejścia do budynku. Tu czeka mnie kolejna kolejka, ludzie stoją na długich wąskich schodach, za którymi wciąż są kołowrotki, na których trzeba przypiąć bilet do czytnika i wchodzimy do środka. Wycieczka bez przewodnika, zdjęcia są wliczone w cenę. Przede mną rosyjska wyprawa z własnym przewodnikiem, więc przynajmniej coś uchwycę z interpretacji, inaczej w każdym pokoju jest opis wystawy w języku rumuńskim i angielskim. Nawiasem mówiąc, w Rumunii bez problemu można mówić przynajmniej w miejscach turystycznych i na kolei. Główną atrakcją zwiedzających zamek jest okrutny władca Wład III Dracula, któremu umieściłem Brama Stokera w mojej powieści Hrabia Dracula. Chociaż nie jest wcale pewne, czy władca kiedykolwiek tu przebywał, tysiące turystów z całego świata nie ma nic przeciwko temu i odwiedzają ten pomnik, który dziś w dużej liczbie należy do Habsburgów. Pierwotnie była to kamienna forteca. I mała uwaga, nie polecam wizyty osobom cierpiącym na klaustrofobię, ponieważ niektóre miejsca są tak naprawdę przejezdne tylko dla jednej osoby, jak na przykład schody z pierwszego na trzecie piętro, które znajdują się w ramach trasy. Co prawda zamek wygląda nieco przerażająco, jego okna w wieży ze spadzistym dachem przypominają z daleka drzwiczki pieca. Po około godzinie kręgu wychodzę na zewnątrz, jeśli chcesz uchwycić zamek jako dominantę, możesz zrobić zdjęcia z drogi od strony wioski lub możesz ominąć wzgórze z zamkiem i zrobić zdjęcie z drugiej strony . Tutaj też natrafiłem na drogowskaz prowadzący w tutejsze góry, jak chciałbym iść, ale niestety. Twierdza Rasnov (czyt. Rišnov) czeka na mnie w kolejnym miejscu.

Twierdza Rasnov

Wsiadam w autobus w kierunku Braszowa, ale wysiadam po około 10 km w centrum powyższej miejscowości. Otóż przejście na drugą stronę jest prawie niemożliwe, nie sposób przeoczyć dużego napisu wsi wydrukowanego wielkimi białymi literami, górującego na wzgórzu nad miastem i świecącego w nocy. Mam zamiar wspiąć się na lokalną fortecę. Z autobusu idę właściwie jedyną lokalną historyczną ulicą w Republice do kościoła ewangelickiego na Placu Unirii. Stąd można skorzystać z czegoś pomiędzy kolejką linową a windą do twierdzy, chaty biegnącej wzdłuż torów, ale ja idę. Już nie pada, więc co z tego. Idę dalej drogą prowadzącą do górskiego kurortu Poiana Brasov, gdzie po około 700 metrach napotykam parking. Oto druga opcja, aby wspiąć się pociągiem zaprzężonym w traktor. Sam pokonam te 500 metrów pod górę. Mijam kolejną lokalną atrakcję – park dinozaurów i wspinam się coraz wyżej do fortecy. Wstęp wynosi 12 RON. Twierdza została zbudowana w XIII wieku w celu obrony od południa. Z powodu braku wody została zdobyta tylko raz w 1612 r. Dlatego później wykopano studnię o głębokości 146 metrów. Twierdza została zbudowana tak, aby miejscowi mogli tu mieszkać w razie niebezpieczeństwa. Była szkoła i kaplica. Obecnie znajduje się tu muzeum historii lokalnej, które pokazuje, jak żyli miejscowi. Jest też wystawa dokumentująca turystykę w Rumunii, ziarniste zdjęcia przedstawiają sceny z podróży z czasów komunizmu, jest też miejscowy dyktator Ceaucescu oraz reklamy miejsc turystycznych z przeszłości. Z twierdzy roztaczają się również przyzwoite widoki, które niestety były nadal nieco ograniczone po deszczu unoszącej się mgły znad okolicznych zalesionych gór. Wracam tą samą drogą powrotną, ale tym razem wybieram pociąg na wyjazd do Braszowa. Początkowo myślałem, że linia Braşov – Zarnesti, na której znajduje się Rasnov, jest wyłączona z ruchu, ale kilka razy dziennie kursuje tu prywatny przewoźnik Regio Calatori ze starymi francuskimi samochodami. Bilety kupuje się na stacji, a cena do Braszowa wynosi 3,90 RON. Tylko uważaj po drodze, drzwi pociągu są zwykle otwarte podczas podróży (ale prawie wszędzie na rumuńskich kolejach), ponieważ miejscowi lubią palić na punktach po drodze. Po około pół godzinie przyjeżdżam do Braszowa, odbieram plecak i jadę na kwaterę, już nie pada, więc wybieram własną drogę. Mam zamiar zostać, a Bukareszt czeka na mnie jutro. Jak dotąd …

Zamek Bran

Turyści oglądają dziedziniec z kilku pięter zamku.

Zamek Bran
Autor: Petr Klauda © gigaplaces.com

Zamek Bran

Jedno z pomieszczeń obwodu widokowego

Zamek Bran
Autor: Petr Klauda © gigaplaces.com
Zamek Bran
Autor: Petr Klauda © gigaplaces.com

Zamek Bran

Widok na podwórko ze studnią

Rasnov

Przeprawa przez miasto Rasnov jest prawie niemożliwa (chyba że jest mgła). Znak nad miastem widać w odległej okolicy.

Rasnov
Autor: Petr Klauda © gigaplaces.com

Rasnov

Masywna twierdza chroniona przed najazdami z południa.

Rasnov
Autor: Petr Klauda © gigaplaces.com

Rasnov

Widok na miasto z twierdzy.

Rasnov
Autor: Petr Klauda © gigaplaces.com
Oklaskuj autora artykułu!
Udostępnij to:

Praktyczne informacje

Dzięki!

Czy byłeś tam? Napisz recenzję tego miejsca

Już ocenione 1 podróżny

Czy byłeś tam? Napisz recenzję tego miejsca

Musisz być zalogowany, aby opublikować recenzję lub