Moldova

Wycieczka do Mołdawii

Orheiul Vechi, mołdawskie wino i świetne jedzenie

Ona napisała 10 artykuły i obserwuje go / ją 3 podróżnicy
(1 ocena)
Wycieczka do Mołdawii
Wstawiony: 06.06.2017
© gigaplaces.com
Byli tam:

Siedząc w kawiarni nad mapą, nie robiąc nic na plaży w Mamai w Rumunii, spojrzeliśmy na mały kraj na wschód od Dunaju. Moldova. Jeszcze tam nie byliśmy, tam tego nie wiemy. Rozeszła się wieść i postanowiliśmy poznać nieznaną Mołdawię.

Poza granicami

Po długim oczekiwaniu na granicy rumuńsko-mołdawskiej, dokładnym oględzinach samochodu (numery silników, nadwozie i kto jeszcze) i zapłaceniu podatku drogowego, mogliśmy pojechać do Ziemi Obiecanej. Pierwszą rzeczą, która nas zaskoczyła, były lokalne drogi. Tuż za granicą droga zaczynała się jak tankodrom, garbowana, pełna dziur, ale szeroka. Tak więc obok drogi było około metra żwiru, który czasami może być pokryty asfaltem. Na szczęście im dalej od granicy z Ukrainą, tym lepsze drogi.

Poza granicami
Autor: Pavla Mádrová © gigaplaces.com

Noc w winnicy

Noc spędziliśmy tuż przed Kahul na granicy w pobliżu winnicy, gdzie lisy nocują. Dosłownie i dosłownie. Młody zaciekawiony lisek przyszedł nas zobaczyć prawie wieczorem do stołu. Najwyraźniej przyciągnął ją zapach naszej kolacji. Gwizd lisa można było usłyszeć długo po tym, jak poszliśmy spać.

Noc w winnicy
Autor: Pavla Mádrová © gigaplaces.com

Pozowanie przed Kahulem

W Kahulu jakość dróg znacznie się poprawiła. Kolejny mały zwrot do pomnika przed uzdrowiskiem i jedziemy dalej. Jedziemy do Komrat.

Pozowanie przed Kahulem
Autor: Pavla Mádrová © gigaplaces.com

Komrat

Komrat jest stolicą Regionu Autonomicznego Gagauz, który jest częścią Republiki Mołdawii. Zatrzymaliśmy samochód w centrum, w odległości krótkiego spaceru od kościoła św. Jana. Naprzeciw kościoła znajduje się centrum handlowe i targ, na którym kupowaliśmy i uzupełnialiśmy zapasy mołdawskiego wina. W sklepach czułem się, jakbym cofnął się w czasie. Najbardziej dały mi mleko i nabiał w plastikowych torebkach. Jak w moim dzieciństwie. Odkurzyłem też znajomość rosyjskiego i po raz pierwszy w życiu aktywnie z niego korzystałem za granicą. Byłem zaskoczony, że nie został zapomniany. Oczywiście osiem lat nauki języka rosyjskiego i ukończenie go musi być w jakiś sposób znane. Ponieważ Mołdawia jest tak naprawdę jak rumuński, był to jedyny sposób komunikowania się. Byliśmy zadowoleni z tego, jak Mołdawianie nadal pozytywnie postrzegają Czechy, tak naprawdę nadal mają ją dla Czechosłowacji i prawie wszyscy, z którymi rozmawialiśmy, kiedyś tam byli, studiowali, byli na wojnie lub był ktoś z rodziny.

Komrat
Autor: Pavla Mádrová © gigaplaces.com
Między kościołem a restauracją
Autor: Pavla Mádrová © gigaplaces.com

Między kościołem a restauracją

Kto gra, nie złości się. Pomiędzy kościołem a restauracją znajdował się ładny zagospodarowany plac zabaw i park z wieloma ławkami, oferujący przyjemne posiedzenie. Ale nie w lipcu w południe. Woleliśmy przenieść się do położonej w cieniu restauracji naprzeciwko.

Boulevard Cafe & Bar Comrat

Kiedy szukaliśmy dobrej restauracji, pani w sklepie z winami poleciła Boulevard Cafe & Bar. Chcielibyśmy jej serdecznie podziękować, jedzenie było naprawdę świetne. Ale ceny były jeszcze bardziej niesamowite. Wydaje się, że w Mołdawii czas się zatrzymał. Stek wołowy z przystawką kosztuje 120 CZK. Naprawdę nazywam to nagrodami dla ludzi. Flakota mięsa wynosiła 250g.

Boulevard Cafe & Bar Comrat
Autor: Pavla Mádrová © gigaplaces.com

W prawo Kiszyniów

Kontynuujemy od Komrat, jedziemy po Kiszyniowie, naszym celem jest klasztor Orheiul Vechi. Wrócimy do Kiszyniowa. Teraz spieszymy się do prawdopodobnie jedynej atrakcji turystycznej w Mołdawii.

W prawo Kiszyniów
Autor: Pavla Mádrová © gigaplaces.com

Orheiul Vechi

Jesteśmy na mecie. Kompleks klasztorny Orheiul Vechi znajduje się wysoko nad rzeką. W XIII wieku mnisi zbudowali tu rozległy system jaskiń i używali go przez kolejne pięć wieków. Dziś zamieszkana jest tylko jedna jaskinia, która jest również otwarta dla zwiedzających. Ku wielkiej radości starego mnicha. Kolejna mała uwaga na temat noclegów – przyjechaliśmy w tydzień, więc pensjonaty nie działały (mówią, że są otwarte tylko w weekendy), nie mieliśmy nawet centrum informacyjnego przy parkingu, więc w końcu znaleźliśmy nocleg w wieś Trebujeni – prywatne apartamenty i camping w ogrodzie u bardzo sympatycznej gospodyni w Willi Roz. Link tutaj: https://vilaroz.com/

Orheiul Vechi
Autor: Pavla Mádrová © gigaplaces.com
Orehiul Vechi
Autor: Pavla Mádrová © gigaplaces.com

Orehiul Vechi

Nowo wybudowany kościół olśniewa w oddali złotymi dachami.

Jaskinia

Wejście do jaskini znajduje się pod tą kaplicą.

Jaskinia
Autor: Pavla Mádrová © gigaplaces.com

W jaskini

Oczy powoli przyzwyczajają się do ciemności. Prywatne obszary mnicha są oddzielone liną, do której turyści nie mają wstępu. Czujemy się trochę nieswojo, nieproszeni goście, ale ciekawość jest silniejsza. Na zewnątrz mały taras kontemplacyjny, o ile nie ma zawrotów głowy.

W jaskini
Autor: Pavla Mádrová © gigaplaces.com

Widok z jaskini

Wejdź i nie patrz w dół.

Widok z jaskini
Autor: Pavla Mádrová © gigaplaces.com

W kierunku Trebujeni

Nieco dalej nad rzeką, bliżej wioski Trebujeni, znajdują się inne jaskinie w skale. Są one już otwarte dla publiczności i naznaczone obecnością człowieka. Spryskane napisy, pozostałości po kominkach, nowsze interwencje i modyfikacje. Po prostu wspinaj się po stromym zboczu.

W kierunku Trebujeni
Autor: Pavla Mádrová © gigaplaces.com

Ślady historii

W wapiennym zboczu możemy zobaczyć setki skamieniałych muszli. Świadectwo, że kiedyś w tym miejscu było morze.

Ślady historii
Autor: Pavla Mádrová © gigaplaces.com

Gotować

Okno w jaskini.

Gotować
Autor: Pavla Mádrová © gigaplaces.com

Jaskinie w pobliżu Trebujeni

Jeszcze jedno zdjęcie i znów możemy zejść.

Jaskinie w pobliżu Trebujeni
Autor: Pavla Mádrová © gigaplaces.com
Brawo w dół
Autor: Pavla Mádrová © gigaplaces.com

Brawo w dół

A co dalej? Poszło lepiej. Dużo lepiej. Wolałbym nie myśleć o tym, co by się stało, gdybym stoczył się po zboczu.

Winiarnie w Branesti

Po drodze z Trebujeni oczywiście zatrzymujemy się w Branesti. Tutejsze piwnice winiarskie należą do największych w kraju. Są ogromne, organizujemy wycieczkę.

Winiarnie w Branesti
Autor: Pavla Mádrová © gigaplaces.com

Tutaj wino dojrzewa

Wino musujące dojrzewa tutaj pod warstwą kurzu i starych pajęczyn.

Tutaj wino dojrzewa
Autor: Pavla Mádrová © gigaplaces.com
Smakujący
Autor: Pavla Mádrová © gigaplaces.com

Smakujący

Podczas degustacji wina podziwiamy wtedy, dla kogo wszystko zostało tu zrobione. Oczywiste jest, że nie możemy wyjść z piwnic bez kilku butelek doskonałego wina. Na tym kończy się wizyta w Orheiul Vechi i wraca do Kiszyniowa. I o tym kiedyś następnym razem.

Oklaskuj autora artykułu!
Udostępnij to:

Artykuły w pobliżu

Dystans 33 km
Dziennik z podróży po Mołdawii na 3 dni

Dziennik z podróży po Mołdawii na 3 dni

Dystans 231 km
Wędruj przez góry Ceahlău

Wędruj przez góry Ceahlău

Dystans 235 km
Wizyta w klasztorach Voroneț i Humor

Wizyta w klasztorach Voroneț i Humor

Dystans 277 km
Wulkany błotne w Rumunii

Wulkany błotne w Rumunii

Dystans 294 km
Marsz przez Park Narodowy Calimani

Marsz przez Park Narodowy Calimani

Dystans 330 km
Dziennik podróży Romania Express - 1

Dziennik podróży Romania Express - 1

Dystans 340 km
Dziennik podróży Romania Express - 3

Dziennik podróży Romania Express - 3

Dystans 340 km
Spacer po górach Bucegi

Spacer po górach Bucegi

Dystans 341 km
Dziennik podróży Romania Express - 4

Dziennik podróży Romania Express - 4

Praktyczne informacje

Dzięki!

Czy byłeś tam? Napisz recenzję tego miejsca

Już ocenione 1 podróżny

Czy byłeś tam? Napisz recenzję tego miejsca

Musisz być zalogowany, aby opublikować recenzję lub

Pavla Mádrová
05.06.2017 22:55
Dobrze

Moldavsko sice není zrovna plné turisticky zajímavých míst, nemá ani hory, ale byl to zase úplně jiný zážitek...