Szwajcaria

Nadelhorn, Allalinhorn, Feechopf, Jegihorn

Wspinaczka na 4000 w Wallis

Ona napisała 21 artykuły i obserwuje go / ją 10 podróżnicy
(1 ocena)
Nadelhorn, Allalinhorn, Feechopf, Jegihorn
Wstawiony: 05.08.2019
© gigaplaces.com

Ten artykuł można by też nazwać jak „zawiesić torbę” na lampce cztery tysiące, w tym przypadku Nadelhorn, byliśmy tam okrutnie zmarznięci. Jednak pierwotny plan był znacznie bardziej ambitny – trawers grzbietu Lenzspitze – Nadelhorn, nie doszło do skutku, spadł świeży śnieg. Ale podobała nam się dalsza wspinaczka, w tym wspaniałe widoki, które w Wallis zawsze są gwarantowane. Począwszy od sierpnia 2019 r.

Dzień aklimatyzacji

Zakwaterowanie w obozie Saas Grund; to taki klasyk, obóz jest dobrze wyposażony, można tu również rozsądnie zaparkować samochód. Pierwszego dnia udajemy się na Allalinhorn (4027 m npm), idealne wzgórze aklimatyzacyjne, jeździliśmy tam kilka razy. Tym razem kusiło nas, aby spróbować go na północ (trudność AD), czyli „na czekanach” bezpośrednio ze stacji Mittel Allalin, ale żadnych wskazówek nie było, więc nie chcieliśmy tam jechać. Wzięliśmy więc to z tłumami (głównie jednorazowi czterotysięcznikowi turyści z przewodnikami) jak zwykle, ale było fajnie.

Dzień aklimatyzacji
Autor: Markéta Fibigerová © gigaplaces.com

Widok z Allinhorn (4027 m) na wschód

Ze stacji metra Mittel Allalin na szczyt jest pół mili. Podejście jest łatwe.

Widok z Allinhorn (4027 m) na wschód
Autor: Markéta Fibigerová © gigaplaces.com

Wspinaczka na Feechopf

Po zejściu z Allalinhorn na siodło Feejoch zdecydowaliśmy się jeszcze trochę podjechać i ruszyliśmy granią do Feechopf (3888 m).

Wspinaczka na Feechopf
Autor: Markéta Fibigerová © gigaplaces.com
Feechopf
Autor: Markéta Fibigerová © gigaplaces.com

Feechopf

Wspinaczka nie jest trudna (klasyfikacja PD +, II), ale grań nie wytrzymuje zbyt wiele, dobrze jest wypróbować każdy kamień zanim go złapiesz. Wspinaliśmy się z ciągłą ochroną, wracając z góry bez ochrony. W drodze na szczyt cieszyliśmy się widokami Alphubel, Täschhorn i Dom. Saas-Fee było głęboko pod nami.

Feechopf - na szczyt (3888 m)
Autor: Markéta Fibigerová © gigaplaces.com

Feechopf - na szczyt (3888 m)

Lodowiec wystający ze szczytu Feechopf prowadzi do Alphubel (4206 m). Stąd jednak do niego jeszcze półdniowa wędrówka.

Widok na Allalinhorn ze szczytu Feechopf
Autor: Markéta Fibigerová © gigaplaces.com

Widok na Allalinhorn ze szczytu Feechopf

Zdjęcie pokazuje normalny widok Allalinhorn, o dziwo bez ludzi. Wysokość już się pokazuje, zaczynamy boleć głowa, po prostu trzeba się zaaklimatyzować. Na szczycie Feechopf znajduje się słup, przez który można zejść. Cały obrót grani tam iz powrotem nie zajął nam więcej niż trzy godziny.

Dzień drugi i trzeci

Przejazd do Mischabelhütte (3300 m)

Prognoza zapowiadała uporczywy deszcz, ten dzień miał być całkowicie relaksujący, wystarczyło przenieść się 1200 metrów pod domek Mischabel. Próbowaliśmy zaplanować wejście do chaty do porannej przerwy, kiedy wydawało się to najbardziej wykonalne, ale kompletnie się nie udało, po drodze zmokliśmy, wyschliśmy i znowu zmokliśmy. Ścieżka prowadzi w większości po skale zabezpieczonej ferratą, ale poradzą sobie z nią nawet bardziej sprawni turyści. Domek stoi bezpośrednio na skale i oferuje fantastyczne widoki na dolinę Saas-Fee i okoliczne góry. Przyjechaliśmy około południa. Po południu zaczęło się zamieć. Mam nadzieję, że to się nie zdarzy, mieliśmy nadzieję. Następne dwa dni powinny być jasne i szkoda byłoby ich nie używać. W tych warunkach zrezygnowaliśmy już z Lenzspitze (4294 m) z trawersem na Nadelhorn (4327 m); również uważny personel chaty zniechęcał wszystkich przybyszów do tego pomysłu. Jednak sam Nadelhorn dałoby się pokonać, a za nim prawdopodobnie inne lżejsze szczyty – Stecknadelhorn (4241 m) i Hochberghorn (4219 m).

Nad chatą Mischabel, pod nami w oddali noc Saas-Fee
Autor: Markéta Fibigerová © gigaplaces.com

Nad chatą Mischabel, pod nami w oddali noc Saas-Fee

Rano wstań za kwadrans czwarta, o wpół do trzeciej w domku przygotowywane jest śniadanie. Zaczyna się prosto z chaty na skałę, najpierw trzeba dotrzeć do Schwarzhorn (3620 m), potem droga się rozdziela – skręcamy w lewo w Lenzspitze wzdłuż grani, skręcamy w prawo na lodowiec na Nadelhorn. Wzniesiony grzbiet jest wyłożony światłami czołowymi, dołączamy do nich. Wspinaczka jest łatwa, miejscami dosłownie ścieżka, ale ładnie się uśmiecha, skała jest zamarznięta i pokryta śniegiem. Na Schwarzhorn zostajemy przezbrojeni w koty i wpinamy się na linę, cieszymy się, że udało nam się przyspieszyć manewr i dostajemy się przed dwie grupy. Przestoje na lodowcu, zwłaszcza podczas stukania kosą, nie są dobre.

Podejście na Nadelhorn
Autor: Marketa Fibigerova © gigaplaces.com

Podejście na Nadelhorn

Przekroczyliśmy lodowiec Hochbalm, za nami widać grzbiet Lenzspitze, ostry jak brzytwa. Robi się świt, droga idzie dobrze. To naprawdę taka łatwa wędrówka, myślę, że będziemy na szczycie o ósmej, tak jak planowaliśmy. Podczas wspinaczki chyba najtrudniej jest dostosować prędkość zespołu linowego, zwykle nie stanowi to problemu, dopóki nie trzeba iść szybciej, bo jest mu zimno, a drugiemu trzeba wydech.

Podejście na Nadelhorn - siodło Windjoch
Autor: Markéta Fibigerová © gigaplaces.com

Podejście na Nadelhorn - siodło Windjoch

Wchodzimy na grzbiet jodły, który jest już finałowy przed samym szczytem i spoczywa na nas taki podmuch wiatru, że nagle cały spokój przepada.

Podejście na Nadelhorn, słońce wschodzące za nami

Staramy się zachować uśmiech, ale kciuk jest raczej spuszczony. Szybsze odrywają się po chwili od liny, i tak nie ma tu pęknięć i nie trzeba jechać drużyną, bo naprawdę nie można się doczekać. Zimno przenika mnie przez kaptur i przez kask, czekan w mojej dłoni jest strasznie zimny, chociaż mam rękawiczki, wiatr staje się coraz silniejszy. Ale bez liny wszystko idzie znacznie lepiej, a na górze jest naprawdę tak, jakbyś go nie widział. Przychodzę do Piotra, naszego najmłodszego członka, który ma dziwny grymas na twarzy. Co jest? Pytam. Nie czuję palców u nóg, mówi, od jakiegoś czasu w ogóle ich nie czułem. Natychmiast schodzimy na dół, słyszę, jak mówię, idę z tobą, i tak jest mi strasznie zimno. Myśli przez chwilę, ale potem dosłownie zbiega po schodach, Radek i Rosta też się odwrócili i około połowa ludzi powiedziała tego dnia. Tomas kontynuuje wspinaczkę na szczyt. Pod siodłem Windjocha jest wreszcie zawietrzna, Peter biega w górę iw dół, tam iz powrotem, aby poruszać nogami. To jest lepsze? Pytam. Nie całkiem. Chodź, jedziemy do domku.

Podejście na Nadelhorn, słońce wschodzące za nami
Autor: Markéta Fibigerová © gigaplaces.com

Grzbiet Lenzspitze (po lewej) - Nadelhorn

Schodzimy z lodowca, nie ma jeszcze ósmej rano. Nie mamy liny, ale pęknięcia są powolne, a powierzchnia zamarznięta. Nie ma dużego ryzyka, aby obejść się bez liny, nadal nie mamy wyboru. Radek i Rosta będą czekać na Tomáša, kiedy odejdą, śnieg się stopi, będą potrzebować liny. Nie trzeba już dłużej rozciągać dramatu, palce u nóg na kamieniach przed chatą rozmarzły, przez resztę pobytu byłam przeziębiona jak belka, Tomáš spojrzał na górę.

Grzbiet Lenzspitze (po lewej) - Nadelhorn
Autor: Markéta Fibigerová © gigaplaces.com

Domek Mischabel

Na samym dole zdjęcia w chmurach widać domek Mischabel. Tego dnia zeszliśmy do doliny, w Saas-Fee było gorąco.

Domek Mischabel
Autor: Markéta Fibigerová © gigaplaces.com

Dzień czwarty - wielodługościowa wspinaczka na trasie Jegihorn - Sudgrat

Rano kolejką linową na Hochsaas, stamtąd zejście pod Jegihorn, po drodze przez potok iz widokiem na grupę czterech tysięcy – od lewej: Dufourspitze, Nordend, Strahlhorn, Allalinhorn (za nim wykuwający Rimpfischhorn), Alphubel i potem cztery szczyty: Täschhorn, Dom, Lenzspitze i Nadelhorn.

Dzień czwarty - wielodługościowa wspinaczka na trasie Jegihorn - Sudgrat
Autor: Markéta Fibigerová © gigaplaces.com
Jegihorn (3206 m)
Autor: Markéta Fibigerová © gigaplaces.com

Jegihorn (3206 m)

Na Jegihorn prowadzi ferrata i kilka tras wspinaczkowych, także normalna ścieżka, ale tu i ówdzie przeskakuje się skały. Droga prowadzi od Weissmieshütte, do którego nie chcieliśmy zjeżdżać, więc zamiast tego wdrapaliśmy się na gruzowiska. W lipcu zeszłego roku śnieg był wszędzie.

Jegihorn Sudgrat
Autor: Markéta Fibigerová © gigaplaces.com

Jegihorn Sudgrat

Wspinaczka Sudgrat o wielu długościach (trudność 5a +) jest dobrze odblokowana, trybuny są po około dwudziestu metrach lub mniej, ze względu na to, że mieliśmy dwie sześćdziesięci­ometrowe połówki, przegapiliśmy kilka stoisk. Wspinaczka poszła gładko, na zmianę ciągnęliśmy, to była przyjemność, słońce płonęło, ale wiał wiatr. W sumie wstanie zajęło nam około 4 godzin. Wideo: https://vimeo.com/352434280?…

Jegihorn Sudgrat - ostatnie przejście
Autor: Markéta Fibigerová © gigaplaces.com

Jegihorn Sudgrat - ostatnie przejście

Skała trzyma się doskonale i świetnie się trzyma. Ludzie chodzili wokół nas, a obok niej z Alpendurst (najsłynniejszej trasy wspinaczkowej) sporadycznie były telefony po czesku.

Szczyt Jegihorn (3206 m)
Autor: Markéta Fibigerová © gigaplaces.com

Szczyt Jegihorn (3206 m)

Szybkie zdjęcie z góry i wymazanie, aby złapać ostatnią kolejkę linową. Po drodze dowiedziałem się: „Jesteś pierwszym wspinaczem, który narzeka lub szuka wymówek”. Od dawna nikt nie dał mi takiego komplementu.

Oklaskuj autora artykułu!
Udostępnij to:

Praktyczne informacje

Dzięki!

Czy byłeś tam? Napisz recenzję tego miejsca

Już ocenione 1 podróżny

Czy byłeś tam? Napisz recenzję tego miejsca

Musisz być zalogowany, aby opublikować recenzję lub