Włochy

Via Ferrata Sass Rigais

Podejście na szczyt Odle

Ona napisała 53 artykuły i obserwuje go / ją 6 podróżnicy
(1 ocena)
Via Ferrata Sass Rigais
Wstawiony: 06.02.2018
© gigaplaces.com
Byli tam:
Chcą tam:

Po raz pierwszy we włoskich Dolomitach dotarłem z grupą studentów z Brna w 2015 roku, gdzie spędziliśmy tydzień na górskich wędrówkach i ferratach. Te góry urzekły mnie tak bardzo, że poczułem ogromną potrzebę, aby jak najszybciej tam zajrzeć. Niestety nie udało mi się w 2016 roku z powodu wypadku, ale w następnym roku wróciłem tutaj, tym razem z dziewczyną i rodzicami. Pierwszym ferratem, który wypróbowaliśmy, była ferrata prowadząca na szczyt ** Sass Rigais **.

Przygotowania

Ponownie mieliśmy cały tydzień, a ponieważ całe planowanie spadło na moje barki, jako pierwszy obszar wybrałem górę ** Odle **. Pierwszego dnia po przyjeździe wybraliśmy się na półdniową rozgrzewkę „Adolf Munkel Trail”: [http://www.gigaplaces.com/…lfa-munkela/] a drugiego dnia zaplanowałem pełny jednodniowa wycieczka na szczyt ** Sass Rigais ** z ferratą o tej samej nazwie. Sama ferrata nie jest zbyt wymagająca, ma tylko stopień trudności B, więc wybrałem ją jako rozgrzewkę, aby dowiedzieć się, jak radzi sobie reszta ekipy, która wcześniej nie była na żadnej ferracie. W ciągu dnia okazało się jednak, że jeśli coś pójdzie nie tak, to pójdzie nie tak, a nawet szczegółowe planowanie niekoniecznie oznacza gwarantowane zwycięstwo.

Camping Seiser Alm

... i pierwsze problemy ...

Jako pierwszy kemping naszej wycieczki wybraliśmy kemping ** Seiser Alm **, położony pod piękną górą ** Sciliar / Schlern **. Budzik ustawiliśmy na 6 rano i po przebudzeniu wszystko wskazywało, że będzie piękny słoneczny dzień. Podczas gdy pozostali trzej uczestnicy wyprawy przygotowywali śniadanie lub pakowali namioty, zacząłem wyciągać z samochodu niezbędny sprzęt ferratowy i układać go po jednym dla każdego. Ale bez względu na to, jak liczę, czegoś brakuje – siedzenia. I tylko moje. // „Ferrata o stopniu trudności B to przecież żaden problem – to chodzik“ // mówię sobie, że będę się wspinał na tę ferratę bez zabezpieczenia i te cięższe, które planuję przez kilka następnych dni, i tak nikt nie pójdzie a potem pożyczę od kogoś miejsce. Śniadanie gotowe – gulasz. Podczas posiłku ostrożnie powiedziałem, że zapomniałem miejsca w domu. // „Hahaha“ // moja dziewczyna zaśmiała się z niedowierzaniem. Jednak po chwili zdała sobie sprawę, że nie żartuję, a przekonanie jej, że wszystko będzie dobrze, było nadludzkim wyczynem. Pomogło tylko to, że znaleźliśmy w samochodzie starą linę z Lídl i zrobiłem z niej zaimprowizowane siedzenie. To ją trochę uspokoiło i mogliśmy wyjść. Niestety pół godziny później niż planowaliśmy.

Kolejka linowa Ortisei - Seceda

Pojechaliśmy na stację kolejki linowej w miejscowości ** Ortisei **, skąd razem z moją dziewczyną pojechaliśmy zobaczyć centrum miasta, aby sprawdzić, czy przypadkiem nie wynajmują lub sprzedają miejsc. Po obejrzeniu wygórowanych cen wróciliśmy z pustymi rękami. Było już 9:30 (kolejka otwarta godzinę temu), ale nawet z godzinnym opóźnieniem wystarczyło wrócić, bo ostatnia wraca o 17:00. Kupujemy więc bilety powrotne, wchodzimy do kabiny i jedziemy. Kolejka zawiozła nas na szczyt ** Seceda **, gdzie na tutejszych łąkach było dużo świstaków.

Kolejka linowa Ortisei - Seceda
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Poszarpane klify

Stamtąd ruszyliśmy pieszo w kierunku pięknych klifów gór ** Odle **, które tak bardzo podziwialiśmy dzień wcześniej z doliny pod nimi – z „Adolf Munkel Trail”: [http: //www.gigaplaces. com / clanek-stezka-adolfa- munkela /]. Pogoda powoli zaczęła się zmieniać i pierwotnie błękitne niebo zostało pokryte chmurami w ciągu kilku minut. Najgęstsze znajdowały się gdziekolwiek indziej niż w okolicach szczytów.

Poszarpane klify
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Wyjdź przez gruz

Ścieżka za południową stroną kłów Odle prowadzi nas po 4 km przez piękny krajobraz pełen odległych widoków. Dojeżdżamy do drogowskazu, który wskazuje na ferratę ** Sass Rigais ** w dwóch kierunkach. Wybieramy drogę w prawo do wyjścia i wrócimy do drugiego. Po chwili dochodzimy do podnóża skał, gdzie robimy sobie krótką przerwę na przekąskę. Całe niebo jest już pokryte grubymi chmurami i ruszamy w górę po gruzach. Przed wyjazdem kilkakrotnie każdemu powtarzałem, żeby na ferratę zabrać małe lub średnie plecaki (20–30 litrów), ale nie wszyscy mnie słuchali – mężczyzna na zdjęciu z tyłu to mój tata i na pół prędkości idzie za nami z 75-litrowym plecakiem na plecach. Przynajmniej mam więcej czasu na robienie zdjęć.

Wyjdź przez gruz
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Między szczytami

W miarę jak spóźniamy się coraz bardziej, przenosimy część rzeczy z plecaka taty do plecaka i jedziemy dalej na siodło między szczytami ** Furchetta ** (3025m) i ** Sass Rigais ** (również 3025m). Mimo zachmurzonego nieba są piękne widoki, ale im wyżej się wspinamy, tym bardziej zaczynamy podejrzewać, że będą to ostatnie widoki za jakiś czas.

Między szczytami
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com
Początek ferraty
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Początek ferraty

Docieramy na początek zabezpieczonej podróży, gdzie siadamy na swoich miejscach (przynajmniej tych, którzy je posiadają). Robię swoje zaimprowizowane miejsce – // „nijaki“ // (nie próbuj tego).

Zabezpieczona ścieżka

Mgła przede mną, mgła za mną. Z nieustanną zachętą i odwagą wspinamy się krok po kroku po zabezpieczonej ścieżce i mgła gęstnieje. Po chwili zaczyna padać, a mokre skały ślizgają się, co nie uspokaja niektórych członków zespołu, a na kilku niezabezpieczonych odcinkach prawie się poddają i nie chcą kontynuować. Z tyłu łapie nas młoda rodzina, a ponieważ wydają się być szybsi, pozwoliliśmy im przed sobą. Kontynuujemy podążanie za stalową liną do punktu, w którym znika ona za skałą. Rozglądam się za rogiem i widzę głęboką dziurę w ziemi znikającą we mgle. Dudniło we mnie do wrażenia, że naprawdę nie chcę wpaść w moje // „krzesło kastratora” //. Nie zamierzam próbować tego // „czyszczenia“ // i chwytam stalową linę. Próbuję przekroczyć dziurę, ale druga strona jest za daleko, nie chcę wskoczyć na mokrą skałę. Z rozpostartymi ramionami staram się zejść jak najniżej, gdzie w końcu udało mi się zrobić dostatecznie szeroko i przejść na drugą stronę. Tutaj zapewniłem, że pomogę innym w przejściu do tego zdradliwego miejsca. Jednak jej dziewczyna z łatwością rozdzieliła się długimi nogami i z wdziękiem przekroczyła przepaść prawie bez pomocy. Po tym, jak wszyscy dotarli na drugą stronę, podróż trwa dalej z lżejszymi odcinkami na szczyt.

Zabezpieczona ścieżka
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com
U góry w chmurach
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

U góry w chmurach

W końcu docieramy na szczyt, gdzie spotykamy już odchodzącą rodzinę, która nas wyprzedziła. Otwieramy piwo, śliwowicę i rozkoszujemy się // „nieskończonymi“ // widokami we mgle. Spojrzę na zegarek i zamówię szybki wyjazd. Jeśli chcemy złapać ostatnią kolejkę linową, będziemy musieli się spieszyć.

Zejście

Bezpieczna ścieżka prowadząca w dół jest stosunkowo łatwa, nie ma niespodzianek ani trudniejszych niezabezpieczonych odcinków, jednak nie prowadzi się po ślizgającej się skale tak szybko, jak byśmy potrzebowali. Było już jasne, że nie damy rady złapać kolejki i będziemy mieli zejście ponad 1000m więcej. Co gorsza, kilka minut pod szczytem dogoniliśmy rodzinę, która szła przed nami, co naprawdę nie wyszło i przez długi czas nie można było nigdzie ich powstrzymać. Udało się dopiero po prawie dwóch godzinach. Po chwili w końcu wydostaliśmy się z chmur i pod nami znów był widoczny trawiasty krajobraz. Bezpieczna podróż zakończyła się tutaj (przynajmniej tak nam się wydawało), więc zdjęliśmy uprzęże i ruszyliśmy dalej. Nieco niżej było kilka odcinków z linami, zszywkami i drewnianymi kładkami, ale bez zabezpieczenia udało się nam wszystkim. Tylko jej koleżanka ponownie założyła swój sprzęt do ferraty i upewniła się.

Zejście
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Z powrotem przy drogowskazie

Do drogowskazu prowadzącego na ferratę wróciliśmy z ponad trzygodzinnym opóźnieniem do około godziny 19:00. Byliśmy już dość zmęczeni, ale walka była daleka od zakończenia. Przed nami było kilka kilometrów lekko pod górę wzdłuż równiny, a potem trudny, ponad kilometrowy zjazd.

Z powrotem przy drogowskazie
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Widok na Sassolungo / Langkofel

Może trochę się ucieszyłem, że przegapiliśmy kolejkę linową, bo wieczorne widoki na okolicę były naprawdę piękne. Na zdjęciu widok na górę ** Sassolungo (Langkofel) **.

Widok na Sassolungo / Langkofel
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Widok na pasmo górskie Sella

Słońce zbliżało się do horyzontu, a my wciąż byliśmy na równinie. Trzeba dodać, że nogi już cholernie bolą. Jednak najlepszą nagrodą był widok na rozświetlone złotem szczyty gór. Zdjęcie po lewej stronie przedstawia grupę górską Sella.

Widok na pasmo górskie Sella
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Widok Puez-Odle (Puez-Geisler)

Szczyty Parku Narodowego Puez-Odle (Puez-Geisler) oddalały się za nami. Jednak przytłumiony szczyt Sass Rigais (na zdjęciu po lewej) pozostał częściowo spowity chmurami do końca dnia.

Widok Puez-Odle (Puez-Geisler)
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Koniec równiny

Docieramy do miejsca, w którym kończy się górska równina i czeka nas ostatnie 6 km stromego zjazdu (prawie kilometr przewyższenia). Mamy zdeptane wszystkie nogi, więc zbieramy resztki naszych sił i schodzimy. Jednocześnie staramy się jak najbardziej oszczędzać kolana (ci, którzy wzięli różdżki, mają teraz pewną przewagę).

Koniec równiny
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Zachód słońca

Jest prawie 9 wieczorem, a po drodze obserwujemy zachodzące słońce. Po wschodniej stronie spogląda na nas góra ** Sciliar / Schlern **, skąd rano opuściliśmy kemping. Po kilku minutach ścieżka skręca w las, gdzie zjeżdżamy w najszybszym możliwym tempie. Jednak do samochodu stojącego na parkingu przy kolejce linowej ** Ortisei ** udało nam się dostać tylko w całkowitej ciemności. Po zdjęciu butów zostałem nagle poinformowany, że już nigdy nie pójdą ze mną na ferratę (ale i tak pojechali). Jednak mój tata (który jest zaprzysiężonym przeciwnikiem tarzania się po plażach nad morzem) wręczył złotą koronę całej wyprawie mówiąc z całej siły: // „Jedziemy do Bibione” //. Więc wyprawa nie przebiegła tak, jak została zaplanowana, ale dostaliśmy z niej jeszcze więcej doświadczenia. Następnego dnia naprawdę poszliśmy odpocząć nad morzem i pojechaliśmy na wycieczkę do Wenecji, ale potem wróciliśmy w góry i poradziliśmy sobie z innymi pięknymi ferratami. Ten jednak zapamiętamy najlepiej.

Zachód słońca
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com
Oklaskuj autora artykułu!
Udostępnij to:

Praktyczne informacje

Część gigisty

Lista gigantów: Najpiękniejsze wędrówki w Dolomitach

Dolomity uważane są za jedne z najpiękniejszych gór na świecie. Nad malowniczymi łąkami wznoszą się masywne masywy skalne z… Kontynuuj czytanie

Najpiękniejsze wędrówki w Dolomitach
Dzięki!

Czy byłeś tam? Napisz recenzję tego miejsca

Już ocenione 1 podróżny

Czy byłeś tam? Napisz recenzję tego miejsca

Musisz być zalogowany, aby opublikować recenzję lub