Niemcy

Dziennik z podróży Jak nie wspiąłem się na Nebelhorn

(ale na Niedereck)

Ona napisała 19 artykuły i obserwuje go / ją 2 podróżnicy
(1 ocena)
Dziennik z podróży Jak nie wspiąłem się na Nebelhorn
Wstawiony: 27.09.2020
Autor: Petr Klauda © gigaplaces.com
Nadaje się do:
Turyści

Niedereck to siodło na grzbiecie między szczytami Rubihorn i Gaisalphorn, oddzielające doliny strumieni Faltenbach i Gaisalpbach.

Przez siodło Niedereck

Nebelhorn to alpejskie wzgórze w bawarskim regionie Allgäu, osiągające wysokość 2224 metrów. Można się na nią wspiąć z miejscowości Oberstdrf (znanej również ze skoków narciarskich i wyścigów na nich) lub skorzystać z kolejki linowej. Ale w tym roku jego przebudowa nieco pokrzyżowała moje plany zdobycia szczytu lub przynajmniej drugiej stacji przesiadkowej. Skończyło się trochę inaczej. Ale całkiem nieźle. Druga niedziela września zapowiadała piękną pogodę. Temperatury około 22 stopni i czysta, co w tych górach warunkuje całkowity sukces wyprawy. Podróż z Dingolfing (mojego miejsca zamieszkania) do Oberstdorfu trwa około 4 godzin pociągiem i zapłaciłem 25 euro za Bayern Ticket (bilet całodniowy), co jest dość korzystną ceną. Do Oberstdorfu również docieramy w zasadzie zgodnie z planem, chociaż Monachium jechało powoli przez długi czas z powodu awarii systemu bezpieczeństwa. I tak około wpół do dziesiątej docieramy do typowego alpejskiego miasteczka pod górami. Stacja w Oberstdorfie jest stosunkowo duża jak na warunki lokalne, podobne terminale mają zwykle maksymalnie dwa tory, ale ze względu na to, że często odbywają się tu duże imprezy sportowe, a Niemcy lubią jeździć koleją do tych wyścigów, terminal pięciotorowy. Po zakupie pamiątek w budynku stacji kieruję się strzałkami na Nebelhornbahn, czyli do kolejki linowej, gdzie właściwie zaczyna się oznakowana ścieżka w góry. Trasa przez miasto, czysto rekreacyjna z wieloma hotelami, kawiarniami, restauracjami i typowo alpejskimi domkami z rzeźbionymi balkonami pełnymi kwitnącego hibiskusa, zajmuje około 15 minut. Ale zamiast budować kolejkę linową, przychodzę tylko do wykopu i centrum informacyjnego tej konstrukcji drogowej. Trwa przebudowa i zostanie otwarta jako chata na Wielkanoc 2021. W każdym razie planowałem spacer, więc wyjeżdżam. Za mostem przekraczam potok Trettach i udaję się w okolice pełnej pensjonatów w kierunku wspomnianych skoczni narciarskich. Tutaj dowiaduję się, że nie ze wszystkich dróg do pierwszej stacji pośredniej Seealpe można korzystać ze względu na przebudowę kolejki linowej, ale restauracja jest otwarta. Decyduję się więc na wspinaczkę lokalną drogą (wzdłuż wodospadów na potoku Faltenbach można jeszcze spacerować, ale chciałem wrócić). Droga zaczyna się od terenu skoczni narciarskich i częściowo przebiega pod trybunami, które zostaną wypełnione szczególnie w okolicach Nowego Roku, kiedy odbywa się tu zwiedzanie czterech mostów. Eksploatacja samochodów z pozwoleniem jest kontrolowana przez sygnalizację świetlną, ale odstępy wynoszą około 20 minut. Na pierwszej serpentynie ścieżka do wodospadów oddziela się stąd i zaczynam się wspinać. Podejście nie jest strome, ale dość długie. Droga jest przejezdna dla rowerów, ale podczas prac budowlanych tylko w soboty, niedziele i święta. Na pierwszym skrzyżowaniu skręć w prawo i wybierz bezpieczniejszą drogę przed oznakowaną ścieżką, która łączy się po kilkuset metrach. W następnej serpentynie zaczynają się widoki na teren skoczni i można zobaczyć awaryjne podpory lin kolejki linowej. W następnym ostrym zakręcie o 180 ° ma zostać połączony wspomniany wyżej szlak, ale jest on zapięty iz ostrzeżeniem, że jest to teren wysokogórski. Nie wspominając o tym, że nie poszedłem tą drogą. Idę dalej drogą w dwóch kolejnych serpentynach, gdzie spotykam miejscowych naprawiających elektryczne ogrodzenia dla wypasu bydła. Istnieje również sygnalizacja świetlna, która dzieli odcinek Seealpe na dwie części. Tutaj też podbieg zwalnia i idę prawie prosto do miejsca, w którym szlak łączy się z wodospadami. W normalnych okolicznościach skręciłbym tutaj z drogi i kontynuowałbym 400 metrów do restauracji, ale jak prawie wszystko jest zamknięta z tego powodu. Droga jest nieco dłuższa, ale dość wygodna. Zaraz na pierwszym zakręcie przechodzę mostem przez potok Faltenbach, na wzniesieniu nad mostem wyłącza się nowo wybudowana podpora kolejki linowej i po kilkudziesięciu metrach dochodzę do miejsca, gdzie znajdują się fragmenty kolejnej podpory czekającej na montaż przechowywane. Droga biegnie dalej z kilkoma serpentynami, aż dochodzę do otwartej restauracji z ogrodem na wysokości około 1270 m. Piwo z widokiem na Oberstdorf smakuje nieźle, ale ze względu na to, że cała dolina dalej do Nebelhorn jest zamknięta, to znowu ze względu na budowę decyduję co dalej. Przed opcją powrotu i spaceru po wioskach wokół Oberstdorfu wygrywa druga opcja, wspinając się wyżej. Ostatecznie jedyną możliwą drogą naprzód jest czerwona droga, której drogowskazy wskazują na Rubihorn i czas 2 godzin. Tuż obok restauracji dawna stacja kolejki linowej jest przebudowywana, a stacja kolejki jest prawie wybudowana. Niedaleko stąd, wśród pastwisk, czekają na swój los wszystkie stare kabiny obu odcinków kolejki linowej. I podążam za znakiem. Ale niedaleko stacji ta droga jest również przeszlifowana i znajduje się żółty znak ostrzegawczy, aby zamknąć drogę. Ponieważ jednak na tej trasie jest dużo turystów, a ten zakaz bardziej przypomina mi zimowe znaki ostrzegające o zagrożeniach lawinowych, jadę dalej. Trasa początkowo prowadzi prawie prawie po poziomicy i po około 300 metrach kończy się zamknięcie i jak się później dowiaduję, ten odcinek można ominąć trawersową ścieżką bezpośrednio z restauracji. Nie wiedziałem tego, więc następnym razem. Przez specjalną bramę dla turystów wchodzę na wybieg miejscowych, przez cały dzień żując bujne kępy alpejskich traw, przy ciągłym dzwonieniu dzwonów słyszalnym nawet daleko w dolinie, następnie zamieniam trawy w mleko i może pojawić się w reklamy wielkich lokalnych przysmaków czekoladowych. Oznacza to, że nie tylko mieszkańcy, aby nie zostać posądzeni o nierównowagę płci, były wśród nich osły. Spaceruję po pastwiskach z niewielkim szacunkiem, choć tutejsze krowy udają, że nie interesuje ich nic poza jedzeniem i zamierzają się poruszać tylko wtedy, gdy całkowicie wypasają przestrzeń wokół siebie, ale nie po drugiej stronie, gdyby ktoś chciał biegać, myślę, że w tym terenie nie miałbym większych szans. Na szczęście podchodzę do tutejszej drewnianej bacówki i zaczynam wspinać się po pastwiskach. I odkryjesz pierwsze naprawdę ładne widoki na miasto Oberstdorf i jego okolice. Szlak zaczyna się wspinać zygzakiem wzdłuż grzbietu. Dalej znajduje się równina z kilkoma drzewami, na której można znaleźć cień, ale wtedy zaczyna się wspinaczka wśród lokalnych drzew iglastych. Nie wiem, co fotografować wcześniej, bo każda serpetinka oferuje nowy widok na dolinę. Takie sznurowanie doliną doprowadzi turystę na wysokość około 350 metrów nad poziom morza. Tutaj jednak stosunkowo wygodna ścieżka kończy się i zaczyna niewygodną wspinaczką po ścieżce pełnej dużych kamieni, w kilku miejscach zabezpieczonych łańcuchami i metalowymi stopniami. Na szczęście ten stan nie trwa długo i dochodzę do grani ze skrzyżowaniem. Znak krasnoluda umieszczony na kamieniu wskazuje kolejne pół godziny do Rubihorn. Z grzbietu rozpościera się jednak wspaniały widok na dolinę z jeziorami Gaisalpsee i szczyty Nebelhorn, ale także Gaisalphorn (1953 m npm), skąd prowadzi nieoznakowany szlak. Zastanawiam się, czy wrócić, czy pójść dalej, ale po obejrzeniu szlaku, który turyści wspinają się z drugiej doliny w górę, zostaje podjęta decyzja. Nie wiem, dokąd pójdę (nie mam mapy), ale na pewno jakoś wsiądę do pociągu. Podam też, że skrzyżowanie, na którym się wspiąłem, nazywa się Niedereck i ma wysokość 1867 m npm Po krótkim odpoczynku kontynuuję. Jest stosunkowo powolny, bo teren jest kamienisty i gdzieniegdzie trzeba używać łańcuchów lub dawać pierwszeństwo przeciwnikom (mam tu na myśli tych, którzy wybrali przeciwny kierunek). Kontynuuję grzebień przez około 20 minut, ale po chwili kibicuję. Widzę przed sobą skrzyżowanie ze ścieżką, którą planuję zjechać. Stąd już tylko 15 minut do Rubihorn, ale nie wiem, czy starczy czasu na wycieczkę, więc wolę zjeżdżać doliną. Niedaleko skrzyżowania stoi pomnik jednej z ofiar tutejszych gór. Stopniowo schodzę kamienistą ścieżką (uwaga, kamienie biegną tu i tam) w kierunku Unterer Gaisalpsee. Droga nazywa się Gaisalpsteig i wije się jak ta z Oberstdorfu. Robiąc zdjęcia, schodzę do doliny. Na przeciwległym zboczu widać nawis skalny, nad którym stoi chata (prawdopodobnie dormitorium awaryjne, nie znam tego z tej odległości), która jest na drodze do Oberer Gaisalpsee (drugie jezioro w tej dolinie) i dalej do szczyt Geisfuss (1981m.nm). Pod domkiem słychać przepływającą wodę i naprawdę. Skała jest mokra przez kilka metrów, wodospadu nie widać bezpośrednio, ale woda zapewne zasila jezioro, do którego zmierzam. Unterer Gaisalpsee to górskie jezioro na wysokości ok. 1500 m. Niestety późnym popołudniem z mojej strony panują złe warunki oświetleniowe, ale jak wszędzie w Alpach … tu jest ładnie. Tutaj wreszcie droga prowadzi przez chwilę równiną. Obserwują turystów, którzy używają promieni słonecznych do łapania brązu, a kilku śmiałków próbuje kilku temp w miejscowej, prawdopodobnie niezbyt ciepłej wodzie. Gdybym pomyślał, że droga stąd to spacer po ogrodzie różanym, to się myliłem. Po raz kolejny stosunkowo kamienista ścieżka ciągnie się dalej, w kilku miejscach trzeba pokonywać lokalne potoki, które wcale nie są duże, ale przeważnie są śliskie mokre kamienie, które trzeba obserwować. Po drodze między niskimi drzewami widać też wodospady, które znajdują się pod kulą, z której schodzę. Od Gaisalpsee do skrzyżowania Geisalp (do drogi), zgodnie z drogowskazem, zajmuje około godziny. Po drodze wciąż czekają na mnie łańcuchy i kilka metalowych stopni. Widoki są już ograniczone głównie do doliny Gaisalp. Tuż nad drogowskazem w Gaisalp rejestruję dwie restauracje górskie, nawet wskazujące na nie drogowskazy w dolinie zawierają informacje o tym, czy są one obecnie otwarte, czy nie. Na drogowskazie droga jest podzielona, mogę albo pojechać do Reichenbach, albo pokonywać stoki do Oberstdorfu. Druga opcja wygrywa. Idąc drogą, którą pokonuję dwa serpentyny, schodzę do kaplicy, gdzie moja ścieżka oddziela się od tej do Reichenbach i zaczyna się trawersować, lub lekko wznosi się po zboczach Rubihorn. Prowadzi głównie przez las, ale gdzieniegdzie rozciąga się widok na wioski wokół Oberstdorfu. Zaledwie około 2 km od kaplicy ścieżka zaczyna powoli opadać i nadal utrzymuje kierunek trawersu. Przecina potok Rossbichlbach i zmienia kierunek przed Oberstdorf, aby zejść do kawiarni (o której obecności sygnalizują już znaki przy kaplicy), a następnie dołączyć do drogi, którą rano zacząłem się wspinać do Seealp. Teraz tylko chodzę po mostach, pod nimi miałem dość zabawną sytuację, gdy radar mierzył mnie na lokalnych drogach, mimo że szedłem. Tym szczęśliwsze było, że dozwolona była tutaj maksymalna prędkość 5 km / h, a ja naprawdę na to poszedłem. Potem wystarczy przejść się ulicami Oberstdorfu i przez następne 4 godziny pociąg kołysze mnie do domu. Cała trasa trwała około 7 godzin w wolnym tempie z przystankami. Przewyższenie wynosiło około 1100 metrów w górę i to samo podczas zejścia.

Widok na Oberstdorf

Rosnące serpentyny otwierają nowe perspektywy

Widok na Oberstdorf
Autor: Petr Klauda © gigaplaces.com

Alpejskie widoki są zawsze przyjemne

Tutaj zaczynają się serpentyny przed wejściem na Niedereck

Alpejskie widoki są zawsze przyjemne
Autor: Petr Klauda © gigaplaces.com

Zobacz do Seealp

Wraz ze wzrostem metrów wysokości liczba wyświetleń rośnie

Zobacz do Seealp
Autor: Petr Klauda © gigaplaces.com

Skrzyżowanie pod Rubihorn

Tutaj wróciłem do doliny

Skrzyżowanie pod Rubihorn
Autor: Petr Klauda © gigaplaces.com

Widok na Nebelhorn

Ze skrzyżowania poniżej Rubihorn rozpościerają się niesamowite widoki

Widok na Nebelhorn
Autor: Petr Klauda © gigaplaces.com

Unterer Gaisalpsee

Zejście wczesnym wieczorem nieco skomplikowało fotografowanie w długich cieniach.

Unterer Gaisalpsee
Autor: Petr Klauda © gigaplaces.com
Oklaskuj autora artykułu!
Udostępnij to:

Oni tu byli (0)

Bądź pierwszy, który tam będzie!

Chcą tam (0)

Bądź pierwszym, który zechce tam pojechać!

Byłeś tam? Przekaż dobrą radę podróżnym, którzy chcą udać się w ten obszar lub dodać miejsca do odwiedzenia.

Chcesz tam iść? Nie ma nic łatwiejszego niż porozumienie się z innymi i wyruszenie w podróż lub otrzymanie wskazówek na temat miejsc, które chcesz zobaczyć.

Zajęcia

Praktyczne informacje

Dzięki!

Czy byłeś tam? Napisz recenzję tego miejsca

Już ocenione 1 podróżny

Czy byłeś tam? Napisz recenzję tego miejsca

Musisz być zalogowany, aby opublikować recenzję lub