Tanzania

Podejście na Kilimandżaro

Podejście na Kilimandżaro przez Machame

Ona napisała 68 artykuły i obserwuje go / ją 10 podróżnicy
(1 ocena)
Podejście na Kilimandżaro
Wstawiony: 19.03.2021
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com
Nadaje się do:
Dobrodruhy
Horolezce
Sportovce
Extremisty
Byli tam:
Chcą tam:

Kilimandżaro, dach Afryki, najwyższa wolnostojąca góra świata. To wszystko jest wielką atrakcją dla wielu turystów i poszukiwaczy przygód. Nie byliśmy wyjątkiem, a kiedy Tanzania pozostała otwarta dla turystów podczas pandemii, był to dla nas oczywisty wybór, na sam szczyt prowadzi kilka ścieżek, a wahaliśmy się między dwoma najpopularniej­szymi – Marangu i Machame. Zaletą wyprawy Marang jest to, że jest ona o dzień krótsza (5–6 dni), mniej wymagająca (stąd też nazywana jest Coca-Cola) i śpi w domkach, więc nie potrzeba aż tylu nosidełek i wychodzi taniej. Chociaż podróż Machame jest nieco trudniejsza (nazywa się Whisky), zawsze prowadzi w górę, w dół, w górę, w dół, ale ma wiele innych zalet, które dominowały w naszym kraju. Jej profil jest idealny do aklimatyzacji, droga powrotna prowadzi inną drogą niż ta prowadząca, a podobno jest to droga z najpiękniejszymi widokami przyrodniczymi. Ale obiektywnie oceniłbym to tylko wtedy, gdybym je wszystkie przejrzał. :-)

Moshi

Jednym z najbardziej odpowiednich punktów wyjścia do wspinaczki jest miasto Moshi, które leży w niewielkiej odległości od Parku Narodowego Kilimandżaro.

Moshi
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Wschód słońca

Przy wyborze noclegu dobrze jest sprawdzić, czy hotel oferuje widoki na góry. Nasz hotel (East Point Hotel) miał taras na dachu z widokiem na wszystkie strony.

Wschód słońca
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Widok na Kilimandżaro

W ciągu dnia góra jest zwykle spowita chmurami. Najlepsze warunki do ładnego widoku są zarówno nocą, jak i wczesnym rankiem.

Widok na Kilimandżaro
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Brama wjazdowa Machame

Rano nasz przewodnik odebrał nas z hotelu i wyruszyliśmy do Machame Gate, z której startujemy na wysokości 1800 m. Podróż (z mniejszymi przystankami na uzupełnienie zapasów) trwała około godziny.

Brama wjazdowa Machame
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com
Dzień pierwszy
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Dzień pierwszy

Brama Machame (1800m) → Obóz Machame (2835m): (11km, 6–7h) Pierwszego dnia droga zawsze wspina się po łagodnym wzgórzu i prowadzi przez piękny las deszczowy. Tempo jest czasami zbyt wolne, ale przewodnicy nie pozwolą nam jechać szybciej (podobno ze względu na aklimatyzację). Nieustannie słuchamy ich „pola terenowego”, co w języku suahili oznacza „powoli”. :-)

Guerez

Nad głowami w koronach drzew chodzą małpy z długim włochatym ogonem – guereza (małpa Colobus). Oprócz nich widzieliśmy wiele owadów, motyli w różnych kolorach, ale także kameleona.

Guerez
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Nonsens

Jednym z najciekawszych kwiatów jest tu „niecierpek kilimandżari”, popularnie nazywany „trąbą słonia”. Nie występuje nigdzie indziej na świecie niż w Parku Narodowym Kilimandżaro.

Nonsens
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Camping Machame

Wczesnym wieczorem dotarliśmy do pierwszego obozu Machame na wysokości 2835m. Pogoda dopisała i mieliśmy okazję zobaczyć szczyt Kilimandżaro.

Camping Machame
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Dzień drugi

Obóz Machame (2835m) → Camp Shira Cave (3750m): (5km, 6h) Następnego dnia po śniadaniu udaliśmy się na kolejną część wycieczki. Krajobraz zmienił się z lasu na wrzosowisko i otworzył wspaniałe widoki na okolicę.

Dzień drugi
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Wrzosowisko

W miarę jak wspinamy się coraz wyżej przez strefę wrzosowisk, pojawiają się pierwsze chmury, a także dziwne rośliny „starego drzewa” – senecie. Tak ogromne senecie nie występują nigdzie indziej na świecie.

Wrzosowisko
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

W chmurach

Następnego dnia teren jest trudniejszy i bardziej stromy, ale sama podróż jest krótsza.

W chmurach
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Wrzosowisko

Na kemping Shira Cave dotarliśmy tuż po południu, więc było mnóstwo czasu na zwiedzanie okolicy i relaks. Towarzyszył nam tu kruk białoszyi.

Wrzosowisko
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Widoki wieczorne

Kemping znów miał fantastyczne widoki – zwłaszcza wieczorem po stopieniu się chmur. Z jednej strony wznosił się szczyt Kilimandżaro, z drugiej strony chmury przesuwały się między ostrymi grzbietami górskimi.

Widoki wieczorne
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Dzień trzeci (część pierwsza)

Kemping Shira Cave (3750m) → Lava Tower (4600m): (7km, 4h) Rano pojawiła się góra Meru (4562m) oddalona o ponad 60 kilometrów. Potem znów spakowaliśmy się i po śniadaniu wyruszyliśmy na przygodę.

Dzień trzeci (część pierwsza)
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Dramatyczny krajobraz

Krajobraz stopniowo zmieniał się z wrzosowisk na półpustynny, a ośnieżony dach Afryki stał bezpośrednio przed nami (prawie na wyciągnięcie ręki, ale wygląd jest zwodniczy).

Dramatyczny krajobraz
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Dramatyczny krajobraz

Skalisty teren był znowu nieco trudniejszy, a wysokość powoli zaczynała się pojawiać.

Dramatyczny krajobraz
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Wieża lawy

Szczytem trzeciego dnia była wieża lawowa o wysokości 4600m. Tam zjedliśmy obiad, chwilę odpoczęliśmy i zaczęliśmy schodzić w kierunku kempingu Baranco.

Wieża lawy
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com
Dzień trzeci (część druga)
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Dzień trzeci (część druga)

Lava Tower (4600m) → Camp Baranco (3900m): (3km, 2h) Kolejna część drogi prowadziła w dół od wieży lawy, która była idealna do aklimatyzacji. Wokół nas rosło mnóstwo lobeli i starców.

Gigantyczni starcy
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Gigantyczni starcy

Niektóre okazy osiągają wysokość pięciu metrów. Jednak zwykle mają około trzech metrów wysokości.

Gigantyczni starcy

Lokalna roślinność często wydaje się w ogóle należeć do naszej planety. Zwłaszcza gigantyczne staruszki (senecie). Było ich wielu, zwłaszcza wokół kempingu Baranco.

Gigantyczni starcy
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Ściana Baranco

Zbliżając się do kempingu, widzimy dużą ścianę zwaną Baranco, która jest uważana za najbardziej niebezpieczną część podróży.

Ściana Baranco
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Camping Baranco

Okolice kempingu Baranco mają najbardziej dramatyczny krajobraz ze wszystkich kempingów przy drodze do Machame, z drugiej strony nie widać stąd szczytu Kilimandżaro.

Camping Baranco
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Dzień czwarty

Kemping Baranco (3900m) → Kemping Karanga (3995m): (6km, 4h) Po wczesnym śniadaniu pora podbić mur Baranco, a następnie udać się na kemping Karanga. Tutejsze kruki znów dotrzymują nam towarzystwa.

Dzień czwarty
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Ściana Baranco

Dla mniej doświadczonych wędrowców ta część podróży może wydawać się trudniejsza, ale nie jest ona ekstremalna i większość ludzi nie ma tu większych problemów. Jest jednak kilka miejsc, w których musisz trzymać się rękami. To prawdopodobnie najbardziej stroma część całej podróży Machame.

Ściana Baranco
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Kraj

Krajobraz jest tu zróżnicowany, z wieloma widokami na okoliczne góry lub w dół do zielonej doliny. Są tam mniejsze strumienie z wodospadami i gigantycznymi kamieniami wielkości domów.

Kraj
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Horyzont

Przy sprzyjającej pogodzie piękne widoki otwierają się na dolinę, która jest jedną z najtrudniejszych tras do Kilimandżaro – trasą Umbwe.

Horyzont
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com
Kamień do całowania
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Kamień do całowania

Najbardziej znanym miejscem na murze Baranco jest tak zwany „Całujący kamień”. Kamień, wokół którego jest wąska ścieżka i aby go przekroczyć, trzeba go przytulić.

Widoki na ścianę Baranco

Na górze są też piękne widoki – te, które nie są spowite chmurami… :-) Dalej droga prowadzi przez średnio trudny teren wokół skał i gigantycznych kamieni.

Widoki na ścianę Baranco
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Camping Karanga

Ostatnia część trasy czwartego dnia prowadzi w dół do doliny, a następnie ponownie w górę do kempingu Karanga. Osobiście ta część wydawała mi się trudniejsza niż sama ściana Baranco, ale mogło to być spowodowane zmęczeniem i pogodą, która zamieniła się w mżawkę.

Camping Karanga
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Sylwester

Mimo wielkiego zmęczenia i lekkiego bólu głowy, postanowiliśmy wstać przed północą i uczcić zbliżający się nowy rok 2021. Pod nami miasto Moshi i góra Meru w oddali. Niestety z tej odległości fajerwerki noworoczne nie były zbyt wyraźne.

Sylwester
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Dzień piąty

Camp Karanga (3995m) → Camp Barafu (4673m): (4km, 4h) Piątego dnia mieliśmy tylko krótki, 4-kilometrowy odcinek. Jednak tego dnia pogoda zupełnie nam nie odpowiadała i w połowie nawiedził nas ulewny deszcz. Zanim mogliśmy włożyć kurtki przeciwdeszczowe, wszystkie nasze ubrania były przemoczone. Na szczęście kilka godzin po przybyciu do obozu Barafu znów było pięknie i ukazała się nam piękna góra Mawenzi (5149m).

Dzień piąty
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Warianty

Możliwe jest połączenie czwartego i piątego dnia i tym samym zaoszczędzenie jednego dnia wycieczki. Zaletą jest to, że cały trekking będzie nieco tańszy, minusem jest krótsza aklimatyzacja i odpoczynek, co ogranicza sukces wejścia na szczyt. W końcu cieszyliśmy się, że wybraliśmy wariant siedmiodniowy, dzięki czemu mieliśmy dodatkowy czas na wyschnięcie mokrej odzieży. Górny lodowiec był widoczny z obozu i wydawał się tak blisko, że można było się tam wspiąć w godzinę. W rzeczywistości jest to przewyższenie ponad 1200m i mieliśmy około siedmiu godzin wspinaczki. Położyliśmy się spać tuż po zachodzie słońca, ponieważ budzik był ustawiony na 23:30.

Warianty
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Dzień szósty - wejście

Obóz Barafu (4600m) → Uhuru (5895m): (5km, 7h) Tuż przed północą wstajemy i wzmocnieni ciasteczkami i herbatą ruszamy na szczyt. Marsz nocny był nieskończenie długi iz pewnością nie był łatwy. Im wyżej byliśmy, tym częściej musieliśmy robić przerwy. Na szczycie było coraz więcej śniegu, a ruch w nim był coraz trudniejszy. Około godziny 6 rano byliśmy bardzo wyczerpani do punktu Stella (5756m), gdzie zbiegają się inne szlaki wspinaczkowe (np. Trasa Marangu) i po krótkiej przerwie ruszyliśmy dalej – do szczytu było „niewiele” . Po chwili trudnej i powolnej wspinaczki obejrzeliśmy piękny wschód słońca tuż pod szczytem.

Dzień szósty - wejście
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Zdobywanie szczytu

Zaledwie kilka metrów i wreszcie wita nas znak górny i stajemy na najwyższym punkcie Afryki – Uhuru (5895m).

Zdobywanie szczytu
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Krater Reuscha

Po stronie północnej widzimy krater wulkanu Kira, który nazywa się Reusch. Jest jednak niższy od samej góry – Uhuru.

Krater Reuscha
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Lodowiec

W oddali za lodowcem wznosi się góra Meru. Pozostałości lodowca topnieją bardzo szybko i niewykluczone, że za kilka lat znikną całkowicie.

Lodowiec
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Droga w dół

Uhuru (5895m) → Kemping Mweka (3100m): (11km, 8h) Szczyt został zdobyty, ale czeka nas bardzo trudne i długie zejście.

Droga w dół
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Zejście

Po drodze zatrzymaliśmy się w obozie Barafu, gdzie spakowaliśmy się, zjedliśmy i udaliśmy się do obozu Mweka. Zejście jest trudne i daje dużo pracy kolanom. Generalnie mijamy wszystkie strefy od lodowca, przez kamienistą pustynię, wrzosowiska do granicy lasu, w którym znajduje się obóz. Po drodze mijamy samotny wózek inwalidzki, który służy do transportu rannych.

Zejście
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com
Dzień siódmy
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Dzień siódmy

Kemping Mweka (3100m) → Brama Mweki (1980m): (10km, 3h) Ostatni odcinek ścieżki prowadzi ponownie przez las i nie jest zbyt wymagający. Na dole przy bramie otrzymaliśmy zaświadczenie o udanym zdobyciu szczytu Kilimandżaro, po czym udaliśmy się na zasłużony obiad i na koniec zabrano nas z powrotem do miasta Moshi.

Shimbwe

Po wymagającej siedmiodniowej wędrówce nie chcieliśmy spędzać czasu relaksując się w tętniącym życiem Moshi, dlatego wybraliśmy małą wioskę Shimbwe, gdzie zatrzymaliśmy się w Shimbwe Meadows Guest House, skąd rozpościerały się wspaniałe widoki na dach Afryki.

Shimbwe
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com

Wodospad Materuni

Jedną z atrakcji, które można polecić w okolicy Kilimandżaro, jest wodospad Materuni, znajdujący się na skraju Parku Narodowego Kilimandżaro.

Wodospad Materuni
Autor: Tony Výborný © gigaplaces.com
Oklaskuj autora artykułu!
Udostępnij to:

Artykuły w pobliżu

Dystans 0 km
Podejście na Kilimandżaro

Podejście na Kilimandżaro

Dystans 0 km
Podejście do Uhuru

Podejście do Uhuru

Dystans 10 km
Wycieczka pod Mawenzi

Wycieczka pod Mawenzi

Dystans 176 km
Jezioro Manyara Safari

Jezioro Manyara Safari

Dystans 192 km
Safari Tarangire

Safari Tarangire

Dystans 205 km
Wycieczka do Ngorongoro

Wycieczka do Ngorongoro

Praktyczne informacje

Część gigisty

Lista gigantów: Najpiękniejsze miejsca w północnej Tanzanii

Kontynuuj czytanie

Najpiękniejsze miejsca w północnej Tanzanii
Dzięki!

Czy byłeś tam? Napisz recenzję tego miejsca

Już ocenione 1 podróżny

Czy byłeś tam? Napisz recenzję tego miejsca

Musisz być zalogowany, aby opublikować recenzję lub

Tony Výborný
20.03.2021 15:30
Światowy TOP