Włochy

Wędruj po Kampanii

Doświadczenia z okolic Neapolu, Wezuwiusza, Pompei, Amalfi, Sorrento i Capri

Ona napisała 1 artykuły
Wędruj po Kampanii
Wstawiony: 19.05.2017
Autor: Jakub Králík © gigaplaces.com

W okolicach Neapolu na jednym „skrawku” można przeważnie w stosunkowo krótkim czasie odkryć niesamowitą liczbę znanych miejsc na piechotę. Dlaczego więc go nie użyć?

1 dzień

Droga z Neapolu

Wyszliśmy z Hostelu, gdzie spędziliśmy pierwszą noc wokół wybrzeża w kierunku Wezuwiusza. Przejeżdżaliśmy przez port i wioski na przedmieściach Neapolu. Ciekawe, jak różnorodne były budynki. Nowe budynki mieszkalne zostały zastąpione rozbiórką. Nie wiadomo skąd w brudnych zaułkach pojawił się sklep z eleganckimi garniturami lub biżuterią. W każdym razie byliśmy zaskoczeni tym, jak bardzo Włosi pozwolili na zanieczyszczenie swojego otoczenia i zniszczenie swoich domów. Z drugiej strony widzieliśmy inną architekturę niż znamy z domu. Kiedy wyszliśmy z przedmieść Neapolu, ruszyliśmy dalej drogą na Wezuwiusz. Być może byliśmy atrakcją dla przejeżdżających samochodów i autobusów. Co prawda pieszo nie spotkaliśmy tam żadnego turysty. Może dlatego machali do nas tak mocno, jakby nas dopingowali. Byliśmy tym wszystkim zmęczeni, więc zjechaliśmy z drogi. Można było dostać się na szlak turystyczny przez las, Park Narodowy Wezuwiusza. Na miejscu spoczynku zjedliśmy obiad pod okiem ołtarza Marii Panny i rozłożyliśmy śpiwory. Podobno spaliśmy około 350 metrów poniżej szczytu Wezuwiusza.

Rozwój we wsi San Giovanni a Teduccio

Ciekawe, jak wizerunek twarzy słynnego piłkarza może wzbogacić i upiększyć miejsce, które inaczej jest brudne i pełne śmieci.

Rozwój we wsi San Giovanni a Teduccio
Autor: Já © gigaplaces.com

2. The

Od Wezuwiusza po Pompeje

Po spaniu pod szczytem Wezuwiusza udaliśmy się do krateru. Dzięki tak niedoskonałemu do doskonałego angielskiego, umówiliśmy się na wizytę bez płacenia. W tym celu z przyjemnością zaoszczędziliśmy 10 euro, które mogliśmy wydać na pizzę Margarita, którą oferuje na każdym rogu Neapolu. Z górki widzieliśmy coś, czego nie mamy. Pod Wezuwiuszem znajdowały się studia weselne, oba z hollywoodzkich filmów. Ogromne kompleksy w kolorze białym, trawiastym jak na zdjęciu i turkusowo-błękitnymi basenami. Krem musiał tam trafić na nietradycyjne wesela. Szkoda, że otoczenie tych kompleksów działało jak wysypisko śmieci. Dosłownie! To smutne, na co pozwalają i potrafią Włosi w ich kraju :-( W drodze do Pompei nie mogliśmy znaleźć miejsca, w którym moglibyśmy się zatrzymać i długo gotować. długo. Zaczęło padać. który zapytał mnie, dokąd jedziemy z dużymi plecakami, a kiedy wyjaśniłem nasze plany i obecną sytuację, trzech znajomych zabrało nas do ogródka pod dachem, a jego pani miała sklep, więc po uzgodnieniu i selekcji ugotowała makaron w swoim domu. Zaskoczyła nas i przywitała nas podstawowa przyjazna rozmowa w niskim języku angielskim, po której przenieśliśmy się do Pompei, czyli do „nowych Pompei”, w których znajdują się atrakcje turystyczne „ruiny starożytne Pompeje ”. był wieczór i na gęstym terenie nie znaleźliśmy miejsca do oparcia głowy, zapłaciliśmy za obóz, spaliśmy za 15 € od osoby w obozie Spartakus, który znajdował się około 50 metrów od wejścia do ruin.

Pompeje

Jedno z wielu interesujących miejsc starożytnych Pompejów

Pompeje
Autor: foto z ruin starých Pompejí © gigaplaces.com

3. Plik

Od Pompejów po góry

Zaraz po przebudzeniu spakowaliśmy się i pojechaliśmy zwiedzać ruiny starożytnych Pompejów. Znów mieliśmy szczęście. Ponieważ była to pierwsza niedziela miesiąca, nie musieliśmy wnosić wpisowego. Włożyliśmy plecaki do depozytu i przez trzy godziny jeździliśmy tym kawałkiem historii. Po wizycie i obiedzie ruszyliśmy przez resztę przedmieść w góry. Tak, ciągle piszę na przedmieściach. Dzieje się tak, ponieważ między Neapolem a górami znajduje się stosunkowo gęsty obszar. Na szczęście na wsiach nie było takiego bałaganu. Od razu było trochę lepiej. Na koniec dnia czekało nas ostatnie wejście do ruin murów i kościoła Monte Pino. Miejsce z pięknym widokiem strzeżonym przez kamery ze względu na swoją wartość historyczną było naszym kolejnym schronieniem. Oto pierwsza niespodzianka w postaci dwóch wolno poruszających się koni. Ponieważ mieli kantar, nie mogli być dzicy. Po prostu poruszali się tam swobodnie i zaskoczyli nas, gdy weszliśmy do śpiworów. Byli tak samo ciekawi jak my, ale bali się szczęścia.

Konie na Monte Pino

Niespodzianka na Monte Pino w postaci pary koni. Byli bardziej zainteresowani naszym jedzeniem niż nami :-)

Konie na Monte Pino
Autor: Já © gigaplaces.com

Dzień 4

Przekraczanie gór

Po spaniu na Monte Pino pożegnaliśmy się z końmi i ruszyliśmy w góry. W kierunku Amalfi wybraliśmy najkrótszą trasę, która okazała się bardziej skomplikowana niż z czeskich czy słowackich szlaków turystycznych. Ścieżki i oznaczenia powstały w 1972 roku, a ich stan odpowiadał temu, że nikt ich nigdy nie konserwował. Słabe oznakowanie i wygląd dróg powodowały sporadyczne powroty, czy brodzenie przez las szlakiem o kilka warstwic wyżej. Niestety wszystkie trasy są zaznaczone na czerwono. W tym celu łatwo było zwrócić się gdzie indziej. Z drugiej strony wybraliśmy bardziej dziką naturę. Oznaczone studnie były w katastrofalnym stanie. Na szczęście po drodze powstały wodopoje. Chodzą tam codziennie z pasterzami bydła. Więc mogliśmy tam dolać wody i uprać przepocone koszulki. Po przejściu przez wzgórza i wspięciu się po zboczu skał dotarliśmy do klifu z magicznym widokiem na wioskę Ravello. Niestety tam nie dotarliśmy. Ale na pewno warto byłoby to odwiedzić. Postanowiliśmy spać na tym klifie. Przyciągnął nas poranny widok i śniadanie z takim widokiem w porannym słońcu. Na początku przerwały nam dzikie psy, które zapewne czuły zapach gotującego się obiadu. Na szczęście byli po prostu głodni i nie agresywni. Kolejną niespodzianką było ogromne stado kóz i owiec wraz z trzema pasterzami. Sytuacja była w najlepszym razie śmieszna. Mówili jakimś włoskim dialektem, my mówiliśmy po czesku, a mimo to dużo rozmawialiśmy.

Klif nad wioską Ravello

Zostaliśmy tutaj. Widok był tego wart.

Klif nad wioską Ravello
Autor: Já © gigaplaces.com

5. The

Dzień na Wybrzeżu Amalfitańskim

Spodziewaliśmy się, że za chwilę znajdziemy się nad morzem. Było odwrotnie. Droga do Amalfi zajęła dużo czasu. W Amalfi czekały na nas wąskie uliczki i chodniki z tysiącami kroków. Nie boję się pisać do tysięcy, bo schodów jest dużo. Jeśli będziesz schodzić po schodach tylko przez dwie godziny, twoje stopy będą o tym wiedzieć. Dlatego po obiedzie w postaci pizzy Margarita niespodziewanie spędziliśmy trochę czasu na relaksie nad morzem na miejskiej plaży. To był jedyny dzień, kiedy kąpaliśmy się w morzu. Z braku czasu zdecydowaliśmy się pojechać autobusem wzdłuż wybrzeża Amalfi do Sorrento. Wycieczka kosztowała 2,7 euro, a bilet kupiono w sklepie przy plaży i na parkingu autobusowym. Po dwugodzinnej jeździe autobusem z pięknymi widokami dotarliśmy do Sorrento. To miasto zafascynowało nas najbardziej. Piękne ulice pełne straganów z niezapomnianymi przedmiotami. Widoki na skaliste wybrzeże. W oddali Neapol i Wezuwiusz. Tam polecam każdemu, kto zdecyduje, co warto odwiedzić w okolicy. Znowu nie było gdzie się schować w Sorrento. Musieliśmy więc wybrać opcję spania w obozie. Bungalow kosztuje 80 euro za noc. Droższe niż w Pompejach, ale tym bardziej przestronne.

Sorrento

Wspaniałe widoki na wybrzeże Sorrento z Wezuwiuszem w oddali.

Sorrento
Autor: Já © gigaplaces.com

6. The

Capri

Po porannej kawie jeszcze raz przeszliśmy przez miasto i udaliśmy się do portu. Popłynęliśmy promem za 19 € na wyspę Capri. Wielkim rozczarowaniem wynikającym z ignorancji było to, że wyspa jest cała kamienista i nie ma plaży. To znaczy, jeśli nie liczę krótkich kamienistych w porcie. Spacer ulicami Capri był prawdziwym przeżyciem. Przedzierając się przez emerytów i Azjatów, mieliśmy okazję zobaczyć, jak wygląda luksusowe miejsce. Każdy hotel miał piękny ogród. Restauracje przeplatały się z luksusowymi butikami i perfumeriami. Po pokonaniu tłumów turystów pierwszym rozczarowaniem była konieczność zapłacenia za wejście na punkt widokowy. Można by oczekiwać, że perspektywa będzie miała postać parku miejskiego, do którego można dotrzeć falami. Ale dopóki młody człowiek nie zatrzyma cię wyciągniętą ręką, wymagając 1 €, aby wejść na czat. Oczywiście zapłaciliśmy z pasji do fotografii. Po odpoczynku i Tatrach ruszyliśmy z powrotem pod górę do kościoła w miejscowości Capri, gdzie przebiegały nieoznakowane szlaki turystyczne. Nigdzie nie było żadnego znaku, ale mapa w telefonie dobrze się poruszała. Wspięliśmy się na najwyższe wzniesienie na wyspie Capri, gdzie znaleźliśmy miejsce do spania i rozbiliśmy biwak. Śniadania i kolacje w takich miejscach z widokiem to największy hit naszej wycieczki po kawałku Kampanii. To jest coś, co stworzyło wartość tego święta. Zupa obiadowa podczas oglądania wybrzeża i słuchania gniazdujących mew to moment, który spodoba się prawie każdemu. Myśleliśmy, że tam na górze jest coś luksusowego w porównaniu z zatłoczonymi uliczkami.

Capri

Zdjęcie od płatnej perspektywy.

Capri
Autor: Já © gigaplaces.com

Capri, 2

Jedyna plaża na Capri w porcie. Jeśli chcesz pływać, tylko z łodzi. Nawiasem mówiąc, rejs statkiem po wyspie kosztuje około 90 €

Capri, 2
Autor: Já © gigaplaces.com

7. The

Droga z Capri do Neapolu

Po śniadaniu wspięliśmy się na resztę wzgórza Monte Solaro i spotkaliśmy się po drugiej stronie wyspy w wiosce Anacapri. Droga była dużo bardziej wykonalna niż droga z Capri, gdzie musieliśmy wspiąć się na czterech po skale. Wypiliśmy kawę w porcie, kupiliśmy bilety za 11,5 euro na prom Caremar (najtańszy) i ruszyliśmy z powrotem do Neapolu. Tak naprawdę nie chcieliśmy jechać do brudnego Neapolu. Ponownie zatrzymaliśmy się w Hostelu Sun (można znaleźć na Facebooku), który jest częścią sieci AirBaB w cenie 22,33 € od osoby. W hostelu spotkaliśmy się na przyjemnym i przyjacielskim spotkaniu młodej kadry i gości. Na balkonie spotkaliśmy Australijczyka, Portugalczyka, Anglika i młodą damę z RPA. Bardzo miłe spotkanie i rozmowa o każdym z nich i ich planach. W Neapolu spędziliśmy całe popołudnie, więc weszliśmy głębiej w miasto. Ulice pełne turystów i stragany pamięci były bardzo ładne. Widać, że tam, gdzie ludzie idą, jest to trzymane w granicach możliwości. Ale gdzie indziej? Brud, śmieci i zepsute samochody. Jako trzech facetów nie baliśmy się ciemniejszych ulic. Naprawdę nie chcę tam mieszkać. Z drugiej strony współistnienie było inne niż w naszym kraju. Ludzie mają szeroko otwarte mieszkania na parterze. Kiedy szedłem, widziałem je w kuchniach i salonach. Wszyscy się witali. Po dwóch latach nie znam nawet ludzi z okolicznych mieszkań w Prostějovie. Wokół krawędzi portu są dźwigi i pomarańczowe plastikowe elementy oznaczające prace na drodze i chodnikach. Szkoda, że ani jednego dnia nie widzieliśmy tam żadnego pracownika. Dlatego śmialiśmy się, że Neapol się rozpada i na miejscu naprawy będą zaznaczone tylko niebezpieczne miejsca.

Podsumowując

Podsumowanie wycieczki.

Poznaliśmy brudne zakątki miasta. Przekroczyliśmy słabo oznakowane i nieutrzymywane szlaki. Dręczyli się dziką przyrodą. Niemniej jednak nie żałujemy. Nie wiedząc o tym, nie powinniśmy mieć doświadczeń, którymi możemy się teraz podzielić. A każde cierpienie było zdecydowanie warte pięknych widoków, które mieliśmy okazję zobaczyć i w których również mogliśmy spać. Każdego dnia doświadczaliśmy czegoś, o czym moglibyśmy porozmawiać wieczorem przed snem. Gdybym jednak miał wybierać to, co warto odwiedzić, poleciłbym całe Wybrzeże Amalfi i Sorrento. Może inny Capri. Zdecydowanie żałuję Wezuwiusza.

Oklaskuj autora artykułu!
Udostępnij to:

Oni tu byli (0)

Bądź pierwszy, który tam będzie!

Chcą tam (0)

Bądź pierwszym, który zechce tam pojechać!

Byłeś tam? Przekaż dobrą radę podróżnym, którzy chcą udać się w ten obszar lub dodać miejsca do odwiedzenia.

Chcesz tam iść? Nie ma nic łatwiejszego niż porozumienie się z innymi i wyruszenie w podróż lub otrzymanie wskazówek na temat miejsc, które chcesz zobaczyć.

Zajęcia

Praktyczne informacje

Dzięki!

Czy byłeś tam? Napisz recenzję tego miejsca

Już ocenione 0 podróżnicy

Czy byłeś tam? Napisz recenzję tego miejsca

Musisz być zalogowany, aby opublikować recenzję lub